Wyposażenie "ruchomego" groomera

by kruszyzna on 28 czerwca 2011

Brutalna prawda jest taka, że kurs groomingu (czyli strzyżenia psów) – zakończony zdobyciem stosownego certyfikatu ofkorz – przygotowuje przede wszystkim ludzi, którzy chcą otworzyć własny salon. Pod tym kątem poznajemy sprzęt, niezbędne wyposażenie, kosmetyki, psychologię zwierząt i dużo innych rzeczy. Grooming „mobilny”, czyli z dojazdem do klienta rządzi się jednak swoimi prawami. Jesteśmy ograniczeni możliwościami własnego organizmu. Inaczej mówiąc, ile załadujemy na grzbiet, to nasze. Z konieczności musimy ograniczyć osprzętowanie do niezbędnego minimum, ale jednocześnie musimy tak je skompletować, by nie zabrakło nam żadnego ważnego instrumentu, cokolwiek by się działo. Nie wiemy wszak, na co trafimy.
Bez dwóch rzeczy groomer dojeżdżający do klienta się nie obejdzie: bez torby groomerskiej i stołu. Nie, plis, żadne „rozścielę sobie folię i jakoś to będzie” albo „klient przecież musi mieć jakiś stół w domu, co nie?”. Strzyżenie na folii malutkiego yorczka, który wykazuje galopujące ADHD i którego nie ma czym ustabilizować, jest skazane na porażkę. Nie tylko opitolicie psa w strasznym stylu, ale do tego zostawicie po sobie odium kompletnego braku profesjonalnego podejścia do sprawy. Skąd wiem? Bo mi o tym klienci powiedzieli. Ci, do których taki groomer przyjechał i którzy postanowili sobie nigdy więcej z jego usług nie korzystać. Bolesne, prawda?
Poza tym stół, jakim chce nam służyć właściciel w 9 przypadkach na 10 kompletnie się nie nadaje (śliska powierzchnia, niewygodny z racji zbyt dużych/zbyt małych rozmiarów, za niski itp.).
No dobrze stół jest, teraz torba. Ja akurat posiadam wynalazek firmy Wahl, z którego jestem bardzo zadowolona.

Jest oczywiście mnóstwo rozmaitych kuferków groomerskich, ale mają one jedną podstawową wadę: są ciężkie. A poza tym kosztują kilkakrotnie więcej. Ta torba jest pakowna, wygodna, solidnie zrobiona i świetnie się sprawdza.
No dobrze, a co w tej torbie? Zestaw, który  sobie wypracowałam i który znakomicie zdaje egzamin składa się z następujących elementów:

  • maszynka Andis AGC2 Super (to oczywiste)
  • zestaw sześciu ostrzy w specjalnej kasetce na ostrza (trzeba dokupić co nieco)
  • dwie smycze groomerskie (jedna do zamocowania zwierzęcia za kark, a druga to „siodełko” pod zadek, żeby uniemożliwić zwierzęciu siadanie)
  • nożyczki (zwykłe, degażówki jednostronne i degażówki dwustronne)
  • trymery (w sumie cztery sztuki)
  • grzebienie (z szerokim rozstawem zębów i z wąskim)
  • szczotki (do krótkiej sierści i do długiej sierści)
  • filcak
  • obcinacz do pazurów (zadziwiająco dużo klientów chce, żeby im pupilom przycinać pazurki)
  • rozkołtuniacz – czyli balsam w sprayu ułatwiający rozczesywanie kołtunów
  • preparat do czyszczenia oczu
  • Stop Up – preparat przyspieszający krzepnięcie krwi, jeśli zdarzyłoby się zacięcie zwierza (na szczęście nie musiałam jeszcze stosować)
  • odstresowywacz w sprayu – mieszanka ziół, które uspokajająco wpływają na psa (czasami działa, czasami nie)
  • kagańce (na małe, średnie i duże psy)
  • gumeczki do wiązania kucyków
  • nieprzemakalna groomerska bluza ochronna, do której nie czepia się sierść
  • wałeczek do zbierania z ubrania kłaków
  • zapasowa prowadnica ceramiczna do ostrzy Andis 5FC i 4FC (najczęściej używane, najszybciej się tępią)
  • katalog z psimi fryzurami (hit! Koniecznie go sobie kupcie!)
  • oraz bajer nad bajery – perfumy dla psów (w moim przypadku mgiełka zapachowa – rewelacja)

Dużo? Dużo. A jednocześnie bardzo mało. To, moim zdaniem, absolutny niezbędnik. Torba groomerska waży zatem sporo. Moja chyba tylko nieco mniej niż stół, a stół to 8 kg. Do tego dochodzą wysięgniki. Jeden zabieram ze sobą do klienta, drugi, na wszelki wypadek, zawsze mam w samochodzie.
Jak widać groomer dojeżdżający do klienta trochę sobie ponosi. Zabieram ze sobą – licząc wszystko łącznie ze stołem i wysięgnikami – około 20 kg wyposażenia. Dlatego wszystko musi być wygodne, ergonomiczne, praktyczne i maksymalnie ułatwiające życie. I żadnych zbędnych elementów.
Mój zestaw sprawdza się wyśmienicie i mam nadzieję, że posłuży mi jeszcze jakiś czas, zanim… otworzę swój własny salon. Bo taki jest cel. Howgh.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>