Jaki pies do mieszkania w bloku? York oczywiście!
Zaraz, zaraz. Chwiloza, moment, jak mawiał Złomek w Autach. York popularnym zwierzęciem jest, wyprzeć się tego nie można, ale zanim przygarniemy kolejnego przedstawiciela tej rasy pod swój dach, warto rozważyć wszystkie za i przeciw.
Bezsprzeczną i największą zaletą yorkshire terriera są jego rozmiary. Yorki ważące 5-6 kg to giganty (tak, zdarzają się takie). Najczęściej waga oscyluje wokół 2 kg. Rewelacja, pies który pomieści się nawet w przymałej kawalerce, i nie odniesie się takiego wrażenia, jak w przypadku kozy rabina.
Wyprowadzamy delikwenta na spacer i naród nie ucieka w popłochu. Bezcenne, jeśli mieszkamy w okolicy najeżonej placami zabaw, na których grasują tabuny młodocianych, którzy są specjalistami we wpychaniu łap tam, gdzie nie potrzeba. Rodzice nie reagują paniką, pieseczek jest wszak malutki.
Mały piesek mało je – wydajemy mniej pieniędzy na karmę.
York – i to jest chyba gwóźdź programu – ma taką strukturę włosa, że nie mamy problemu z sierścią. ZUPEŁNIE nie mamy, ponieważ yorki nie tracą włosa. Czworonóg może więc bezkarnie wylegiwać się na co lepszych poduszkach bez szkody dla tychże.
Nic, tylko kupować, prawda?
Spokojnie. Nie takie posiadanie yorka piękne, jak je malują. Czas na wady.
Yorczek, nawet najmniejszy, to zawsze terier. Jednym z najpowszechniejszych błędów jest przyklejanie tym pieskom łaty kanapowca. Mylny błąd, że tak zacytuję. Yorki to pieski z charakterem, wymagające, wbrew pozorom, zdecydowanego i konsekwentnego prowadzenia. Jeśli go brakuje – a najczęściej brakuje, bo yorki należą do najbardziej rozpieszczanych czworonogów – szybko zmieniają się w miniaturowych terrorystów. Im mniejszy pies, tym łatwiej sobie okręca rodzinę wokół palca. Tfu, wokół łapy.
Ponieważ najczęściej są brane na ręce (kolejny błąd), zmieniają się w prawdziwe wrzaskuny, którym się wydaje, że są o wiele wyższe niż w rzeczywistości, więcej im zatem wolno.
York ze względu na strukturę włosa musi być regularnie czesany. Raz na tydzień to absolutne minimum. Musimy mieć to na uwadze i razem z mikrusem w naszym domu od razu musi się znaleźć szczotka i grzebień. Co więcej, do czesania trzeba go przyzwyczajać od maleńkości. Naprawdę niewielu właścicieli jest na tyle konsekwentnych, by cykliczne rozczesywanie stało się rytuałem. Efekty są łatwe do przewidzenia. Yorkom dość często zdarza się pewna wada sierści polegającą na tym, że zamiast ciężkiego, lejącego się i lśniącego włosa mają na grzbiecie kłębki waty. Jeśli zwierzę nie jest regularnie czesane, nie pozostaje nic innego, jak po pewnym czasie zgolić je na zero.
Jeśli nie mamy zamiaru utrzymywać psa w długiej szacie, musi być strzyżony. Optymalnie raz na kwartał. Koszt wizyty w salonie lub wizyty groomera w domu trzeba doliczyć do kosztów posiadania psa.
A koszty te są niemałe i to jest następna poważna wada. Yorkshire terrier jest psem DROGIM w utrzymaniu. Spójrzmy:
- regularne kąpiele (najlepiej raz w tygodniu!!) w niebylejakim szamponie. Yorki wykazują dość często skłonność do alergii skórnych, szampon musi być więc z wyższej półki.
- porządna karma, jeśli chcemy, żeby nasz pies wyglądał jak york, nie jak wypłosz.
- ubranko na zimę (yorki są chorowite i nierzadko zdarza im się zapalenie oskrzeli, a nawet płuc)
- wizyty w salonie groomerskim
- regularne rozczesywanie
- odpowiednie szkolenie (tak, uważam, że co jak co, ale yorki powinny przejść chociaż podstawowy trening, poniewaz z racji rozpieszczenia przez właścicieli należą do najnieposłuszniejszych stworzeń, jakie znam).
Jeśli humor nam się trochę zwarzył, to bardzo dobrze. Tak ma być. Trzeba mieć pełną świadomość, kogo przyjmuje się pod dach. I jeśli niezbyt podoba nam się opcja wzmożonej pielęgnacji sierści, to proponuję pohalsować w stronę chihuahuy
W odmianie krótkowłosej oczywiście.
Źródło: Wikipedia






Kruszyzna, fajna notka
A mozesz jeszcze polecic jakiegos innego psa 'bezsiersciowego'? chcialabym sobie kupic, ale mam male dziecko i nie znosze siersci. Yorki sa moze fajne, ale takie strasznie pospolite…
dzieki, pozdrawiam
Powiem tak: jeśli kompletnie bezwłosy, to grzywacz chiński, hehe
A tak na poważnie sierści nie zrzucają jeszcze shih tzu, lhasa apso, maltańczyki i jakieś jeszcze, nie pamiętam. Świetnie nadają się do domu lhasa apso i jestem sama zafascynowana tą rasą. ALE. Psy, które nie zostawiają sierści, wymagają regularnej i dokładnej pielęgnacji, dlatego są dośc kosztowne w utrzymaniu.
Wersja light to sznaucery. Najpopularniejsze są miniatury. Sznaucer strzyżony i odpowiednio często trymowany nie zostawia włosa praktycznie wcale. Sama mam psa takiego prawie sznaucera (prawie czyni różnicę), trymuję go i strzygę i nie mam ani jednego włoska w domu. Nic. Warunek – znów: regularne zabiegi.
Do domu fajne są jamniki, wszystkie trzy rodzaje. Rudzielce (te zwykłe),ale także i inne zostawiają jednak sierść.
Nie ma psów doskonale bezsierściowych, zawsze coś zostanie. Kwestia tylko ile i co się z tym wiąże.
Zawsze można psa ogolić…
To był żart! Krusz świetny blog, mam zamiar zostać dłużej!