Rozmówki kliencko-groomerskie

by kruszyzna on 27 listopada 2011

Jest jeden problem, z którym groomer zmagał się, zmaga i będzie zmagał po wiek wieków pewnie. Problem rozjeżdżania się wyobrażeń z rzeczywistością. Tak, kwestia jest ogólnoludzka, ale zawężając całość do groomerskiego poletka można powiedzieć, że chodzi o to, że umawiamy psa przez telefon, dokonujemy mniej więcej jakiejś jego wstępnej oceny, klient się pojawia i… nagle okazuje się, że nie zdawaliśmy sobie sprawy, do jakiego stopnia rzeczywistość może się różnić od naszych wyobrażeń :)

Trzeba podszkolić się trochę w języku klienckim, żeby rozczarowanie nie strzeliło nam kopniaka w splot słoneczny. Dziś więc dla braci w maszynce minirozmówki groomersko-klienckie podające z klienckiego na nasze :)

Klient: Chodzi tylko o podstrzyżenie, łapki, trochę pyszczek i ogonek. Grzbietu niech pan/pani nie rusza.

Tłumaczenie: Przyjdzie do ciebie pies, który ostatni raz był na wizycie cztery miesiące temu, z grzbietem zarośniętym na 4 cm. Coś takiego jak „podstrzyżenie” nie istnieje. Rezerwuj ilość czasu potrzebną na standardowe strzyżenie z rozczesywaniem kołtunów na łapach i ogonie włącznie. I w żadnym wypadku nie obniżaj ceny. Łapy, pysk i ogon to tak naprawdę główna robota, dobrze o tym wiesz. Grzbietem oczywiście też będziesz musiał odpowiednio się zająć.

Klient: Pies ma gdzieniegdzie kołtuny, bo to nie mój, tylko syna, ale ja postanowiłam się za niego wziąć.

Tłumaczenie: Do psa będzie świetnie pasowało słynne zdanie Greka Zorby: jaka piękna katastrofa. Przygotuj się na drogę przez mękę i wszelkie pomysły na fryzury odstaw na margines. Zapewne się okaże, że jedyne, co będziesz w stanie zrobić, to zgolić delikwenta prawie na zero. Możliwie jak najkrótszym ostrzem.

Przykład pięknej katastrofy. Shih tzu przed strzyżeniem.

Klient: Byle jak obstrzyc, byle było ładnie.

Tłumaczenie: Wbrew pozorom nie masz wolnej ręki. Klient będzie ci towarzyszył w trakcie strzyżenia  i na bieżąco zmieniał koncepcje. Powinieneś przewidzieć jakąś rezerwę czasową, bo na koniec prawdopodobnie zaistnieje potrzeba kompletnie innego ścięcia np. sierści na łapach. Nie oznacza to również, że klient będzie zadowolony z rezultatów twoich działań.

Klient: Nie czesaliśmy ostatnio psa, bo miał złamaną łapę.

Tłumaczenie: Pies z definicji nie wie, co to jest grzebień i szczotka, a złamana łapa świetnie wygłusza dychające gdzieś tam jeszcze poczucie obowiązku. Prawdopodobnie trafi do ciebie zwierzę kompletnie nieprzyzwyczajone do czesania i broniące się przy próbie uskutecznienia tegoż.

Klient: Nie lubi, kiedy mu się „robi” pyszczek.

Tłumaczenie: Gryzie tak profesjonalnie, że może wystąpić w tytułowej roli w Szczękach 7.

Klient: Och, on jest spokojniutki!

Tłumaczenie: Klient nigdy nie był przy strzyżeniu pupila, przychodził po fakcie i odbierał z rąk groomera przeszczęśliwe zwierzę. Słyszał, że podopieczny sprawował się dzielnie i nie było problemów, bo żaden groomer nie strzeli sobie gola do własnej bramki i nie powie, że ledwo uszedł z życiem :) Klient, który usłyszy prawdę, nie wróci. Zdarzyło mi się powiedzieć prawdę kilka razy, doświadczyłam na własnej skórze.

Klient: Co tak drogo?! W tamtym salonie za strzyżenie yorka płaciłam 40 zł!

Tłumaczenie: Owszem, 40 zł, ale do tego trzeba doliczyć kąpiel za 20 zł i obcięcie pazurków za 10 zł. O tej reszcie klient już nie wspomniał. Są osoby, które stosują ceny dumpingowe, ale nawet tutaj istnieje jakaś granica.

Klient: Odrobinę się spóźnię, stoję w korku.

Tłumaczenie: Jeszcze nie wyszedłem z domu, pojawię się pół godziny po czasie.

Oczywiście zdarza się też tak, że bywamy zaskoczeni w drugą stronę. „Trochę go zaniedbałam”, powiedziała do mnie właścicielka wystawowego goldena i, na Teutatesa, pies zadbany zapewne nie mieściłby się w skali wypucowania :) Przyszedł do mnie młodociany cud, miód i orzeszki :)

Tak czy inaczej podstawa to elastyczność. Błogosławieni elastyczni, albowiem oni się nigdy nie złamią.

2 Responses to “Rozmówki kliencko-groomerskie”

  • Basia pisze:

    Sama bym tego lepiej nie ujęła świetny komentarz!Proponuję wydać jakiś poradnik dla początkującego groomera! ,,Podstrzyżenie” to też mój ulubiony zwrot jak słyszę go w słuchawce to czuję jak para uderza mi w gwizdek!

  • El Sobako pisze:

    Wow – uwielbiam tak inteligentną prozę, oby tak dalej !!!!! Mogę nawet zapłacić za pisanie :)

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>