Jak czyścić i konserwować ostrza?
Tym, czym dla religii chrześcijańskiej jest dekalog, tym dla groomingu czyszczenie i konserwacja sprzętu. Absolutna podstawa. Jeśli to szwankuje, wszystko idzie w diabły. Ostrza tępią się w trymiga, maszynka zaciera. Jeśli nie chcesz wykosztowywać się na coraz to nowszy sprzęt, musisz szanować ten, co masz.
Czyszczenie
No dobra, pielęgnujemy, to już ustalone. Teraz czym i jak. Rzeczą, która okazuje się niezbędna przy konserwacji sprzętu, jest… szczoteczka do zębów. Zaprawdę powiadam wam, żaden pędzelek do czyszczenia ostrzy nie czyści lepiej, choćby był nie wiem jak firmowy. Przerabiałam już różne rozwiązania: pędzelek do farbek dziecięcych, specjalny pędzelek do czyszczenia i właśnie szczoteczka. Pędzelek do farbek, żeby działał, jak trzeba, musi być z twardego włosia. Miękkim nie zdziałamy nic. Niestety pędzelki owe żywot mają krótki i trzeba często je zmieniać. Pędzelek profesjonalny (ja mam Oster, był dodatkiem do maszynki) można sobie, ekhm, wsadzić. Łysieje nie wolniej niż pędzelek do farbek i jest zdecydowanie za miękki. Szczoteczka jest absolutnie bezkonkurencyjna, wierzcie mi. Żywotność ma najdłuższą i wychodzi najtaniej.
Konserwacja
Wytrzepanie pędzelkiem mikrowłosków to nie wszystko. Nigdy nie usuniemy ich w stu procentach. Trzeba użyć specyfiku, który zapewni ostrzu czystość i jednocześnie odpowiednio je dopieści. Na początku sięgnęłam po specyfik firmy Oster.
Zdjęcie z groomer.com.pl
Oster Blade Wash to płyn, którego niewielką ilość wlewamy do miseczki, nakładamy ostrze na maszynkę i tę maszynkę na wolniejszym biegu zanurzamy w płynie. Pięknie wypłukują się wszystkie włosięta. Jednocześnie specyfik Oster dezynfekuje i w ogóle doprowadza ostrze do używalności. Fajne? Fajne, nawet bardzo. Wada jest jedna. Płynu jest co prawda prawie 1/2 litra, ale cholernie szybko się on kończy. A butelczyna kosztuje ponad 30 zł. Spokojnie schodzi cały w ciągu miesiąca. Na dłuższą metę katastrofa. Jeśli mamy dużo psów, musimy sprzęt czyścić znacznie częściej i dokładniej, wtedy Blade Wash zużywać będziemy jeszcze więcej. Kompletnie to nieekonomiczne.
Czy drogie musi być od razu be (prostuję: Oster nie jest be, tylko „nie”, czyli nieekonomiczny)? Nie. Jest coś, na co warto się zrujnować. To Andis Blade Care Plus.
Och, to prawdziwy kombajn do zbierania czereśni. 7 w 1! Czyści, konserwuje, chłodzi, dezynfekuje i robi jeszcze milion innych rzeczy. Aż dziwne, że psa nie wyprowadza. Cena to prawie 50 zł, ale zapewniam was, że środek jest bardzo wydajny. Czyści tak naprawdę średnio, ale faktycznie chłodzi, lekko natłuszcza i dezynfekuje. Starcza na dłuuuuuuugo.
Najtańszym i jednocześniej najlepszym rozwiązaniem jest jednak kąpiel ostrzy w… benzynie ekstrakcyjnej. Wystarczy zanurzyć i po chwili wyciągnąć. Cud miód i orzeszki. Benzyna kosztuje parę złotych. Dziś nie wyobrażam sobie bez niej funkcjonowania. Czyści wspaniale i stanowi prawdziwe błogosławieństwo dla portfela. Potem należy oczywiście ostrze nasmarować.
Zdjęcie z groomer.com.pl
Andis Clipper Oil, oliwka do ostrzy. Nigdy niekończąca się oliwka. Mam od zarania dziejów. Dosłownie dwie krople na każde z ostrzy wystarczą. Miałam w zestawie z maszynką. Polecam.
Jak często czyścić ostrza?
Szczoteczką z kłaków – po każdym kliencie. Moczenie w benzynie lub czymś bardziej firmowym i droższym – w zależności od ilości klientów i stanu ich sierści. Ja zapodawałam kąpiel ostrzom raz na tydzień. Preparat Andis Blade Care Plus z racji możliwości dezynfekcyjnych służył mi za coś w rodzaju prymitywnego sterylizatora. Codziennie po skończonej pracy rozkładałam ręcznik papierowy, na to wykładałam ostrza, spryskiwałam i zostawiałam na 10 minut. Prawdziwego sterylizatora niestety nie dorobiłam się nigdy.
Pamiętajmy, że czyszczenie ostrzy to również metoda uniknięcia przenoszenia chorób z psa na psa. Oj zdarza się to, zdarza.







Oster Blade Wash – tu można zrobić recykling – należy zastosować filtr do parzenia kawy (papierowy) z tym, że potem sterylizator potrzebny jest, bo wielokrotna dezynfekcja ta sama cieczą to raczej niemożliwe