Pies w samolocie – o czym pamiętać przed podróżą?
Jedziemy na wycieczkę, bierzemy misia w teczkę, a misio fiku-miku… i tak dalej. Wiadomo, co zrobił misio. Misio, najoględniej mówiąc, miał mało komfortowe warunki przewozu, nic więc dziwnego, że zrobił to, co zrobił. No i teraz wyobraźmy sobie, że zamiast misia jedzie piesek lub kot i właściwie to nie jedzie nawet, a leci. Konkretnie samolotem leci. O ile jeszcze podróż samochodem może być dla zwierzęcia frajdą (mój pies to uwielbia!), o tyle samolot może być przyczyną nie lada traumy. Już to ze względu na przeciążenia i hałas, już to z uwagi na fakt, że pies czy kot podróżuje inaczej niż zwykle (jako bagaż) i jest odseparowany od właściciela.
Zdjęcie z biletylotnicze.halk.pl
W jaki sposób pies podróżuje samolotem? Pies najczęściej leci jako bagaż. Zarówno w LOT-cie, jak i w tanich liniach lotniczych obowiązują te same zasady. W kabinie pasażerskiej przebywać mogą tylko osobniki, których waga razem z klatką, w której muszą się znajdować, nie przekracza 8 kg. Sprowadza się to do tego, że yorkom i innym małym pieskom się upiecze (pies do wagi mniej więcej 5 kg), reszta leci w luku bagażowym. Wyjątkiem jest pies, który jest przewodnikiem osoby niewidomej. Wówczas leci obok pana, nawet jakby ważył okrągłą stówkę
Pies przed podróżą samolotem musi być zaszczepiony przeciw wściekliźnie, odrobaczony i przebadany. Dodatkowo niektóre kraje (Anglia, Irlandia, Francja, Szwecja i Malta) wymagają przeprowadzonych badań na poziom przeciwciał. Badania te trzeba zrobić jakiś czas wcześniej, odpada więc koncepcja psiego last minute („dobra, jednak bierzemy Ziutka”).
Pies musi mieć swój paszport i to też załatwia się znacznie wcześniej. W paszporcie muszą znaleźć się wszystkie informacje dotyczące szczepień. Musi mieć wszczepiony chip (pies nie paszport, oczywiście) lub czytelny tatuaż w uchu (to pomoże w odtransportowaniu delikwenta do odpowiedniego miejsca, gdyby się zagubił).
W czym przewozić psa w samolocie? W specjalnej klatce-transporterze. O, na przykład w takiej:
Klatki takie można kupić w dobrze zaopatrzonych sklepach zoologicznych. W transporterze pies powinien mieć posłanie i najlepiej jakiś swój ulubiony gadżet. Transporter powinno się kupić jakiś czas przed podróżą, żeby zwierzę mogło do niego przywyknąć. Wsadzenie czworonoga do pudła, którego na oczy nigdy nie widział, może być dla niego dodatkowym stresem, a na brak tychże i tak nie będzie narzekał. Transporter ma być na tyle duży, żeby pies mógł w nim normalnie stanąć i położyć się.
Za psa płacimy jak za bagaż. Jeśli więc mamy limit np. 20 kg na osobę, to zabranie psa może spowodować, że ten limit przekroczymy, poniesiemy więc dodatkowe opłaty. Do tego trzeba doliczyć kasę wydaną na sam transporter, który dla średniej wielkości zwierza potrafi kosztować 800 zł. Pytanie czy nie taniej wyszłoby umieszczenie psa w hotelu dla zwierząt na czas naszego wyjazdu.
Wszystko to sprawia, że podróż samolotem z psem czy kotem (rym-cym-cym) staje się problematyczna i decydują się na nią ci, którzy naprawdę innego wyjścia nie mają. Planować wyjazd zwierzęcia należy zacząć na długo przed podróżą, wcześniej niż sami zaczniemy załatwiać swoje formalności. Obym nigdy nie musiała transportować w ten sposób mojego pupila. Kudłacz jest niezwykle płochliwy, podejrzewam, że wpadłby w panikę. Przed samą podróżą musiałabym mu pewnie zaordynować silne środki uspokajające. No ale jeśli trzeba by było…





