<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?>
<rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
	xmlns:slash="http://purl.org/rss/1.0/modules/slash/"
	>

<channel>
	<title>Zadbany Pupil</title>
	<atom:link href="http://zadbanypupil.pl/feed/" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>http://zadbanypupil.pl</link>
	<description>Pies też człowiek. Czasem należy mu się fryzjer i kosmetyczka. Groomerskie przypadki i wpadki.</description>
	<lastBuildDate>Sun, 25 Mar 2012 16:04:04 +0000</lastBuildDate>
	<language>en</language>
	<sy:updatePeriod>hourly</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>1</sy:updateFrequency>
	<generator>http://wordpress.org/?v=3.3.1</generator>
		<item>
		<title>Czego klient nigdy nam nie wybaczy?</title>
		<link>http://zadbanypupil.pl/2012/03/25/czego-klient-nigdy-nam-nie-wybaczy/</link>
		<comments>http://zadbanypupil.pl/2012/03/25/czego-klient-nigdy-nam-nie-wybaczy/#comments</comments>
		<pubDate>Sun, 25 Mar 2012 16:04:04 +0000</pubDate>
		<dc:creator>kruszyzna</dc:creator>
				<category><![CDATA[Błędy i wypaczenia]]></category>
		<category><![CDATA[grooming]]></category>
		<category><![CDATA[klient]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://zadbanypupil.pl/?p=575</guid>
		<description><![CDATA[Jeszcze się taki nie narodził, który by wszystkim dogodził &#8211; truizm. Nie znajdziecie salonu, który ma wyłącznie pozytywne opinie. I odwrotnie &#8211; nie znajdziecie takiego, który ma opinie wyłącznie negatywne.  Z wami tak samo jest (tudzież będzie). Nie wróci do was 100% klientów, nie ma takiej opcji. Przypadki chodzą po ludziach, mamy swoje lepsze i [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p style="text-align: justify;">Jeszcze się taki nie narodził, który by wszystkim dogodził &#8211; truizm. Nie znajdziecie salonu, który ma wyłącznie pozytywne opinie. I odwrotnie &#8211; nie znajdziecie takiego, który ma opinie wyłącznie negatywne.  Z wami tak samo jest (tudzież będzie). Nie wróci do was 100% klientów, nie ma takiej opcji. Przypadki chodzą po ludziach, mamy swoje lepsze i gorsze dni, a i zwierzę bywa różne. Są jednak, śmiem twierdzić, takie sytuacje, co do których można obstawiać, że niemal na pewno zaowocują one stratą klienta. Stratą na zawsze. I nie wszystko jest od was zależne, nie, nie. Ale klientowi tego nie wytłumaczycie.</p>
<p style="text-align: justify;">Groomer (a także każda inna osoba prowadząca własny biznesik) musi być świadomy jednego: <strong>zadowolony klient powie o was dziesięciu kolejnym. Zrażony roześle wieści do stu osób.</strong></p>
<h4>Rękoczyny wobec psa</h4>
<p style="text-align: justify;">Są dwie szkoły. Pierwsza to ta, że psa należy trzymać krótko, nie pozwalać mu na żadne harce, stosować zdecydowane chwyty, a kiedy bryka za bardzo, to mu przyłożyć. Tę postawę reprezentują często groomerzy &#8222;starej daty&#8221; (czyli tacy, którzy strzygą co najmniej 10-15 lat) oraz hodowcy zajmujący się również strzyżeniem. Szkoła druga to taka, która mówi, że prawdziwy groomer nigdy nie podniesie ręki na zwierzę. Ja reprezentuję właśnie ten drugi pogląd.</p>
<p style="text-align: justify;">W pierwszym przypadku osiągnięcie swój cel i&#8230; stracicie klienta. <strong>Klient nigdy wam nie wybaczy, że uderzyliście jego pupila.</strong> Klient jest przekonany, że jego pimpuś to wcielenie łagodności i oaza spokoju, najcudowniejszy i najlepszy pies pod słońcem. Klient nie rozumie, że pimpuś może spokojny, ale cały czas ma upierdliwy zwyczaj podkurczać łapy, przez co nie da się ich odpowiednio ostrzyc. Albo zabiera pysk i nic nie da się z nim zrobić.</p>
<p style="text-align: justify;">W drugim przypadku nie osiągniecie swego celu (łagodność nie zawsze popłaca) i&#8230; też stracicie klienta. W końcu pimpuś wygląda jak przez okno, bo cały czas się szarpał i nie można go było równo ostrzyc. Czy to przypadkiem nie wychodzi na jedno? No nie wychodzi. W pierwszym przypadku klient na pewno was nie poleci, a jeszcze rozpowie znajomym, na jakiego sadystę zdarzyło mu się trafić. W drugim przypadku ze strzyżenia będzie niezadowolony, ale ujmie go wasze dobre podejście do zwierząt. Nie jest wykluczone, że jednak przekaże wasze namiary innym, bo może faktycznie to pimpuś miał zły dzień, a nie że wy sobie totalnie nie radzicie.</p>
<p style="text-align: justify;">A klient dużo widzi. W przypadku pewnego yorka właścicielka wycofała się na z góry upatrzone pozycje, czyli do samochodu, i całe strzyżenie obserwowała we wstecznym lusterku. W przypadku innego klienta, który do mnie trafił, bo nie był zadowolony z wizyty gdzie indziej, usłyszałam mrożącą krew w żyłach historię, jak to groomer przejął psa, a właścicielka zaczaiła się pod oknem i obserwowała na wpół z ukrycia, jak ten wymierzył psu klapsa i szarpnął nim. Właścicielka natychmiast wkroczyła do salonu, zabrała ostrzyżonego do połowy psa i ulotniła się na dobre.</p>
<p style="text-align: justify;">Z dwojga złego lepsza mniej szkodzi postawa zbyt łagodna niż zbyt ostra.</p>
<h4 style="text-align: justify;">Skaleczenie psa</h4>
<p style="text-align: justify;">To się zdarzy każdemu groomerowi. Każdemu. Jeśli nigdy w życiu nie mieliście takiej sytuacji, to znaczy, że jeszcze mało psów ostrzygliście. Przyczyny są różne. Czasem jest to brak doświadczenia, czasem nieuwaga, czasem zmęczenie, czasem nagły i niespodziewany ruch zwierzęcia, czasem jeszcze coś innego. Mnie zdarzyło się to kilka razy. Tylko w jednym przypadku klient do mnie wrócił &#8211; chodziło o skaleczenie przy obcinaniu pazurów. Następnym razem zapowiedziałam, że pazurów nie obetnę, bo poprzednio skaleczyłam zwierzę, a był to okaz, któremu wyjątkowo daleko sięgała miazga w pazurach (pazur był długi, a już kapało). I co? I kolejnym razem klient już nie wrócił. Wyżej jednak cenił kompleksowość usługi.</p>
<p style="text-align: justify;">Przy yorkach, które mają jedno ucho klapnięte (a tak, istnieją takie, a spróbujcie wyrazić wątpliwość wobec rasowości pupila), trzeba bardzo uważać, żeby tego uszka nie skaleczyć. Kiedy pracujecie sami i golicie psu brzuszek, musicie odpowiednio podnieść go do góry. Wówczas w pachwinach łatwo zaciąć fałd skóry, który ma każdy pies. Kolejna delikatna sprawa &#8211; sutki.</p>
<p style="text-align: justify;">O co mię chodzi? Możecie tłumaczyć, ile wlezie &#8211; wina zawsze będzie po waszej stronie. Nawet jeśli klient stoi tuż obok i patrzy wam na ręce. Trudno, trzeba się z tym pogodzić i starać się działać jak najostrożniej. Przydaje się wypracowanie sobie odruchu, żeby nigdy nie trzymać ostrzy nożyczek skierowanych w stronę psa (kiedy się nagle szarpnie, nie ma szans się nadziać) i żeby przy newralgicznych miejscach (nos, łapy) używać nożyczek bezpiecznych.</p>
<h4 style="text-align: justify;">Powątpiewanie w rasowość</h4>
<p style="text-align: justify;">To zdarza się bardzo często. Umawia ktoś wizytę dla teriera walijskiego. Przychodzi pies, owszem, umaszczony jak walijczyk, jednak z uszami spaniela i wielkości nowofunlanda. &#8222;Coś duży ten terier walijski&#8221; &#8211; mówimy i właściciel przyznaje, że owszem, dziadek był tej rasy, ale ojciec i matka raczej nie bardzo. Ale pies jest rasowy, oj, jak bardzo rasowy on jest! Ścinałam shih tzu, które miały pyski długie jak jamniki, ścinałam szorstkowłose yorki, ścinałam sznaucery, których &#8222;sznaucerość&#8221; należało przyjąć na wiarę, bo wizualnie za cholerę nie dało się tego stwierdzić. Ludzie mają różne psy i wielokrotnie są przekonani, że ich pupil jest rasowy na 100%, a rodowodu nie ma tylko dlatego, że im się wyrobić nie chciało, bo po co mu on, przecież wystawowy nie będzie.</p>
<p style="text-align: justify;">Podstawowa zasada &#8211; nie uświadamiać, że właściciel tkwi w błędzie. Mówcie coś, że pies jest oryginalny, że niepowtarzalny, że taki rzadko się zdarza, ostatecznie nietypowy, ale no tak, york, przecież, że york. Dlaczego ściemniać?</p>
<p style="text-align: justify;">Po pierwsze dlatego że rzadko która osoba jest świadoma standardów rasowych i kupując psa, najczęściej nie mają zielonego pojęcia, czego się po tej rasie spodziewać i jak rzeczywiście powinna ona wyglądać. Nawet jeśli za tak zwanego yorka zapłacili jedynie 200 zł, są przekonani, że ubili fantastyczny interes (taki rasowy pies tak okazyjnie tanio!!).</p>
<p style="text-align: justify;">Po drugie ludzie wcale nie potrzebują naszej prawdy. Nie chcą jej znać. Po co ich uświadamiać? Nie będą nam głęboko wdzięczni.</p>
<p style="text-align: justify;">Po trzecie czasem  zwyczajnie nie chcą wiedzieć, że zostali ordynarnie oszukani. Dwieście czy trzysta złotych za psa to dla niektórych kosmiczna suma i wcale nie chcą wiedzieć, że taką krwawicę wydali na pseudorasowego kundelka.</p>
<p style="text-align: justify;">Po czwarte w kimś mogą odezwać się skrywane kompleksy. Wiecie, niektórzy kompleksy leczą drogim samochodem, inni rasowym psem. Po uświadomieniu ich poczują się gorsi.</p>
<p style="text-align: justify;">Nieważna zresztą przyczyna. Uświadomienie właściciela nic wam nie da. Chyba że on sam sygnalizuje jakieś wątpliwości i pyta was o zdanie. Proszę bardzo, służycie uprzejmie.</p>
<h4 style="text-align: justify;">Chałturnictwo</h4>
<p style="text-align: justify;">Choćbyście za usługę mieli otrzymać 10 zł, wiedzcie, że klient oczekuje usługi kompletnie nieadekwatnej do ceny. Mówiąc inaczej, ile by nie zapłacił, zawsze spodziewa się cięcia na tip-top. Normalnie oczywiście chałtury nie odwalacie (chyba że odwalacie? <img src='http://zadbanypupil.pl/wp-includes/images/smilies/icon_wink.gif' alt=';)' class='wp-smiley' />  ), ale zdarzają się sytuacje, kiedy klient spóźnia się dwadzieścia minut i więcej i pozostaje niemożliwością wyrobienie się przed następnym umówionym psem. Klient chcąc mieć wizytę z głowy, mówi &#8222;ale to tylko tak go pani przytnie, a łap to nie trzeba, ot, pysk skrócić, grzbiet trochę, żeby jakoś wyglądał, żadne mecyje&#8221;. Nie dajcie się na to nabrać. Jeśli postąpicie według wskazówek klienta, przepadliście. Jeśli zechcecie zrobić porządnie &#8211; nie zdążycie. Jedyne rozsądne wyjście to w takiej sytuacji umówienie wizyty na inny termin. Nawet jeśli stracicie wtedy klienta (a pewnie tak będzie, bo się śmiertelnie obrazi), to nie pójdzie za wami fama chałturnika. A ktoś, kto będzie was odsądzał od czci i wiary na pewno nie napomknie słuchającym, że przyszedł na spotkanie o pół godziny za późno i to z psem niewykąpanym, bo nie zdążył.</p>
<h4 style="text-align: justify;">Wyzwanie ponad siły</h4>
<p style="text-align: justify;">Dotyczy przygotowywania psów do wystaw. Nie podejmujcie się przygotowania psa do wystawy, jeśli nie ostrzygliście odpowiednio dużo przedstawicieli jego rasy. Po ścięciu powiedzmy setki sznaucerów czy yorków można zacząć myśleć o strzyżeniu wystawowym. Co powiedzieć, jeśli ktoś przyjdzie z takim zleceniem, a wy kompletnie nie czujecie się na siłach? Puścić ściemę, że specjalizujecie się w&#8230; &#8211; i tu wymieniacie rasę zupełnie inną niż posiada klient &#8211; a tej konkretnie rasy wystawowo nie strzyżecie. W ten sposób nie wyjdziecie na niekompetentnych i nie przyjmiecie zlecenia ponad siły.</p>
<p style="text-align: justify;">To chyba najistotniejsze grzechy główne. Zdarzają się grzeszki pomniejsze, ale wiadomo &#8211; nie popełnia błędów tylko ten, kto nic nie robi.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://zadbanypupil.pl/2012/03/25/czego-klient-nigdy-nam-nie-wybaczy/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Pod kreską</title>
		<link>http://zadbanypupil.pl/2012/03/14/pod-kreska/</link>
		<comments>http://zadbanypupil.pl/2012/03/14/pod-kreska/#comments</comments>
		<pubDate>Tue, 13 Mar 2012 23:25:48 +0000</pubDate>
		<dc:creator>kruszyzna</dc:creator>
				<category><![CDATA[Czworonożna klientela]]></category>
		<category><![CDATA[grooming]]></category>
		<category><![CDATA[mały pies]]></category>
		<category><![CDATA[west]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://zadbanypupil.pl/?p=571</guid>
		<description><![CDATA[- Hej, ty strzyżesz psy? &#8211; pyta mnie koleżanka. - Strzygłam. A co? - No bo wiesz, moja znajoma ma takiego białego, no, takiego teriera&#8230; - Westa? - O to, to, westa. No i do niej przyjeżdża taka babka i strzyże u niej, ale znajoma szuka kogoś taniej. Ile ty brałaś za westa? - 70 [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<blockquote>
<p style="text-align: justify;">- Hej, ty strzyżesz psy? &#8211; pyta mnie koleżanka.</p>
<p style="text-align: justify;">- Strzygłam. A co?</p>
<p style="text-align: justify;">- No bo wiesz, moja znajoma ma takiego białego, no, takiego teriera&#8230;</p>
<p style="text-align: justify;">- Westa?</p>
<p style="text-align: justify;">- O to, to, westa. No i do niej przyjeżdża taka babka i strzyże u niej, ale znajoma szuka kogoś taniej. Ile ty brałaś za westa?</p>
<p style="text-align: justify;">- 70 zł za strzyżenie, 80 za trymowanie. Właściwie powinno się trymować, a nie strzyc, ze względu na obfity podszerstek.</p>
<p style="text-align: justify;">- Ach, siedemdziesiąt&#8230; &#8211; kwęknęła kumpela i wyraz jej twarzy stał się marsowy.</p>
<p style="text-align: justify;">- No siedemdziesiąt, a co?</p>
<p style="text-align: justify;">- No bo tamta bierze czterdzieści. Znajoma zawsze płaci jej dychę więcej, ale szuka kogoś tańszego.</p>
</blockquote>
<p style="text-align: justify;">Ja bardzo przepraszam szanowne audytorium, ale na usta ciśnie się tylko jedno słowo. Kurwa. Każdy, kto miał do czynienia z westem wie, że:</p>
<ul>
<li style="text-align: justify;">jest to zwierzę upierdliwe w strzyżeniu, ponieważ powinno się to robić z włosem, a nie jak u większości &#8211; pod włos. Z włosem tniemy też np. czarnego teriera rosyjskiego, to tak na marginesie</li>
<li style="text-align: justify;">strzyżenie z włosem wymaga wprawy i doświadczenia, ponieważ bardzo łatwo zostawić &#8222;zęby&#8221; i &#8222;schody&#8221;</li>
<li style="text-align: justify;">ogon westa wymaga wydegażowania w &#8222;pietruszkę&#8221; i to też nie jest takie hop siup</li>
<li style="text-align: justify;">głowę robimy coś a la york, a wiecie, jak upierdliwe przy yorku są uszka.</li>
<li style="text-align: justify;">szczyt głowy w chryzantemę (nigdy mi się to nie udało, jak mam być szczera, ale też nikt mnie nigdy nie oświecił, jak to się powinno robić, a na kursie załatwili sprawę stwierdzeniem &#8222;westa strzyżesz jak yorka&#8221;, co ogólnie rzecz biorąc można zakwalifikować jako windows prawdę)</li>
<li style="text-align: justify;">&#8222;obrobienie&#8221; westa zajmuje sporo czasu (półtorej godziny to absolutne minimum, ja zawsze liczyłam dwie), a zadania nie ułatwia temperament delikwenta</li>
</ul>
<p style="text-align: justify;">Innymi słowy urobi się człowiek niewąsko, zejdzie mu sporo czasu, a usługę trzeba przecież jakoś wycenić. I ktoś to, co ja wyceniłam na 70 zł, robi za 40 zł. No kurwa.</p>
<p style="text-align: center;"><a href="http://zadbanypupil.pl/wp-content/uploads/2012/03/odi.jpg"><img class="aligncenter size-full wp-image-572" title="odi" src="http://zadbanypupil.pl/wp-content/uploads/2012/03/odi.jpg" alt="" width="540" height="360" /></a><em>Odi &#8211; młody west przed pierwszym w życiu strzyżeniem</em></p>
<p style="text-align: justify;">Czterdzieści złotych to cena tak dumpingowa, że już bardziej nie można. O dużym mieście mówię, bo w mniejszych miejscowościach sprawy mogą rysować się inaczej. Ktoś, kto strzyże za taką stawkę, z całą pewnością robi to na czarno, bo w życiu nie utrzyma się, jeśli miałby zapłacić sobie ZUS, inwestować w sprzęt i jeszcze doliczyć coś na puszczoną z dymem benzynę (chyba że dojeżdża komunikacją miejską, w co szczerze wątpię).</p>
<p style="text-align: justify;">Zaryzykuję też stwierdzenie, że jeśli ktoś mieści się z robotą w półtorej godziny w domu klienta i jeszcze bierze za to 40 zł, to odwala chałturę. W salonie &#8211; rozumiem, teoretycznie zmieścić się można, bo pies nie jest u siebie i jest spokojniejszy. Ale na swoim własnym terenie PORZĄDNE zrobienie westa w półtorej godziny to mistrzostwo świata. Podejrzewam, że taki groomer &#8211; wybacz, o audytorium &#8211; odpierdoli łapy, pieprznie ogon, zetnie pod włos (a co się będzie szczypał) i jedyne, do czego się przyłoży bardziej, to głowa. I słusznie, bo klient zawsze patrzy przede wszystkim na głowę. Reszta uchodzi jego uwagi.</p>
<p style="text-align: justify;">Klient najczęściej nie ma też pojęcia o robieniu łap w &#8222;kocią łapkę&#8221; czy ogona w &#8222;pietruszkę&#8221;. Ma być ładnie. Sprytny groomer jest w stanie zaoszczędzić na czasie kosztem niuansów.</p>
<p style="text-align: justify;">Z jednego musimy sobie zdać sprawę. Klient będzie najszczęśliwszy, kiedy ostrzyżemy mu psa w piętnaście minut, weźmiemy góra 20 złotych, a w zamian damy fryzurę wystawową. Nie jest to możliwe &#8211; oczywista oczywistość. Klient i tak jednak będzie szukał opcji najtańszej, co jest najzupełniej zrozumiałe. Każdy chce wydać jak najmniej pieniędzy, ja także. Taka postawa jednak &#8211; mówię o proponowaniu stawek dumpingowych &#8211; przyczynia się do upadku tego zawodu. Zaczyna roić się od chałturników, którzy strzygą byle jak, najczęściej na jedno kopyto i robią to za takie pieniądze, że ktoś, kto chciałby się utrzymywać legalnie i tylko z groomingu jeżdżąc do klienta, nie ma na to najmniejszych szans, a przynajmniej możliwości ma ograniczone.</p>
<p style="text-align: justify;">Poza tym, drodzy groomerzy, jeśli weźmiecie za tanio, nikt was nie będzie szanował. A ten zawód ma coś z wizjonerstwa i sztuki. Wymaga sprawnej ręki, bystrego oka i otwartego umysłu. To kosztuje.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://zadbanypupil.pl/2012/03/14/pod-kreska/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>2</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Na ostro</title>
		<link>http://zadbanypupil.pl/2012/02/24/na-ostro/</link>
		<comments>http://zadbanypupil.pl/2012/02/24/na-ostro/#comments</comments>
		<pubDate>Fri, 24 Feb 2012 19:33:38 +0000</pubDate>
		<dc:creator>kruszyzna</dc:creator>
				<category><![CDATA[To i owo sprzętowo]]></category>
		<category><![CDATA[grooming]]></category>
		<category><![CDATA[nożyczki]]></category>
		<category><![CDATA[ostrze]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://zadbanypupil.pl/?p=566</guid>
		<description><![CDATA[No i tak, ścinamy te pieski i ścinamy, kotka od czasu do czasu też skrócimy o te parę centymetrów, kiedy w końcu zauważamy, że sprzęt odmawia nam posłuszeństwa. Bo sprzęt to do siebie ma, że kiedyś się tępi. A jeśli świadczymy usługi na zasadzie dojazdu do klienta, wtedy tępi się szybciej niż wolniej z racji [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p style="text-align: justify;">No i tak, ścinamy te pieski i ścinamy, kotka od czasu do czasu też skrócimy o te parę centymetrów, kiedy w końcu zauważamy, że sprzęt odmawia nam posłuszeństwa. Bo sprzęt to do siebie ma, że kiedyś się tępi. A jeśli świadczymy usługi na zasadzie dojazdu do klienta, wtedy tępi się szybciej niż wolniej z racji permanentnego niedoprania zwierzyny przez właściciela oraz opcji &#8222;bo on tylko szybciutko siusiu poszedł przed strzyżeniem zrobić&#8221;, przy czym siusiu oznacza w tym wypadku kudłacza uwalonego pyłem od ogona po ryj.</p>
<p style="text-align: justify;">Prędzej czy później groomer stanie więc przed problemem, <strong>gdzie naostrzyć sprzęt</strong> (myślę o nożyczkach i ostrzach). Nie popełnijcie mojego błędu i nie idźcie do pierwszego lepszego, nawet polecanego punktu ostrzenia tego i owego. Moje nożyczki naostrzone w punkcie polecanym w miejscu, gdzie robiłam kurs, po dwóch psach były kompletnie nie do użytku. Nożyczki trzeba oddać w dobre, sprawdzone ręce. Takie, które zajmują się ostrzeniem sprzętu fryzjerskiego i groomerskiego a nie zwykłych nożyczek do papieru, bo to dwie zupełnie różne sprawy.</p>
<p style="text-align: justify;"><a href="http://zadbanypupil.pl/wp-content/uploads/2012/02/nozyczki.jpg"><img class="aligncenter size-full wp-image-569" title="nozyczki" src="http://zadbanypupil.pl/wp-content/uploads/2012/02/nozyczki.jpg" alt="" width="500" height="333" /></a></p>
<p style="text-align: justify;">W przypadku Wrocławia sprawa wygląda kiepsko. Podpytałam się kilku klientek, które były fryzjerkami i wychodzi na to, że wykorzystują jakieś pokątne konszachty i ich zakładowy sprzęt ostrzą u znajomego znajomego ich znajomego. Pięknie. Nie ma w stolicy Dolnego Śląska żadnego punktu, w którym można przywrócić młodość ostrzom i fryzjerskim nożyczkom. Sprzęt trzeba wysyłać.</p>
<p style="text-align: justify;">Ja akurat skorzystałam z oferty firmy znalezionej w Internecie za pomocą wujka Gugla &#8211; P.P.H.U. &#8222;Linda&#8221;. Sprzedają swój sprzęt, serwisują, ostrzą. Robią to szybko i dobrze, na maile odpowiadają piorunem i wyczerpująco, a ceny&#8230; no cóż, ceny są takie jak u innych.</p>
<p style="text-align: justify;">Sprzęt do ostrzenia można też wysłać tam, gdzie się go kupiło. Pytałam w firmach Sewing, Germapol i pod adresem groomer.com.pl &#8211; wszyscy się tym zajmują. Wszyscy też serwisują sprzęt u siebie kupiony (odsyłają natomiast z powrotem sprzęt kupiony u konkurencji &#8211; przetestowałam na sobie)</p>
<p style="text-align: justify;">Ile kosztuje ostrzenie noży do maszynek i nożyczek? Nożyczki to około 35-40 zł. Ostrza podobnie. <strong>Wbrew powszechnym opiniom można ostrzyć też nożyki ceramiczne,</strong> ale po wuju wam to, drodzy groomerzy? Dokupienie ceramicznej NOWEJ prowadnicy kosztuje tyle samo co naostrzenie starej, a nawet najlepiej naostrzony sprzęt będzie ciął inaczej niż fabrycznie nowy.</p>
<p style="text-align: justify;">Przy okazji serwisowania ostrzy oświecono mnie co do tak zwanej kompatybilności ostrzy maszynek Oster, Andis i Moser. Wiadomo, że ostrza Andis można używać przy Osterze, ostrza Oster przy Moserze itp. Otóż nie taka komplatybilność, jak ją malują. Ale to już temat na osobną notkę.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://zadbanypupil.pl/2012/02/24/na-ostro/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Czy dojazd do klienta w ogóle się opłaca?</title>
		<link>http://zadbanypupil.pl/2012/02/03/czy-dojazd-do-klienta-w-ogole-sie-oplaca/</link>
		<comments>http://zadbanypupil.pl/2012/02/03/czy-dojazd-do-klienta-w-ogole-sie-oplaca/#comments</comments>
		<pubDate>Fri, 03 Feb 2012 13:44:25 +0000</pubDate>
		<dc:creator>kruszyzna</dc:creator>
				<category><![CDATA[Czworonożna klientela]]></category>
		<category><![CDATA[grooming]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://zadbanypupil.pl/?p=561</guid>
		<description><![CDATA[Dojeżdżać czy nie dojeżdżać, oto jest pytanie &#8211; pytałby Hamlet, gdyby zajmował się strzyżeniem psów. Na szczęście się nie zajmował  i przynajmniej ten dylemat miał z głowy, kiedy trzymał w dłoni czaszkę swojego kumpla, co samo w sobie musiało być sytuacją traumatyczną Jeśli jednak masz zamiar zająć się na poważnie groomingiem, to jest to kwestia, [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p style="text-align: justify;">Dojeżdżać czy nie dojeżdżać, oto jest pytanie &#8211; pytałby Hamlet, gdyby zajmował się strzyżeniem psów. Na szczęście się nie zajmował  i przynajmniej ten dylemat miał z głowy, kiedy trzymał w dłoni czaszkę swojego kumpla, co samo w sobie musiało być sytuacją traumatyczną <img src='http://zadbanypupil.pl/wp-includes/images/smilies/icon_smile.gif' alt=':)' class='wp-smiley' />  Jeśli jednak masz zamiar zająć się na poważnie groomingiem, to jest to kwestia, nad którą musisz się poważnie zastanowić. Żeby te zastanowienia ułatwić, wywnętrznię się nieco i podzielę moim tak zwanym doświadczeniem.</p>
<h4 style="text-align: justify;">Benzynaaaaaa&#8230;.</h4>
<p style="text-align: justify;">Dojazd do klienta niechybnie wiąże się z użytkowaniem samochodu, a użytkowanie samochodu oznacza spalanie benzyny. Orientujesz się oczywiście, po ile obecnie chodzi litr? Właśnie. Ból, a nawet bul, by zacytować klasyka. Stopień zużycia paliwa zależy głównie od tego gdzie mieszkasz i skąd pochodzą twoi klienci. Jeśli mieszkasz w centrum dużego miasta lub na dużym osiedlu, samochód będzie ci mniej potrzebny, bo do wielu klientów możesz udać się pieszo. To jedna strona medalu. Druga jest taka, że z dużym prawdopodobieństwem można przyjąć, że na tzw. &#8222;miejskiej sypialni&#8221; znajdziesz co najmniej jeden zakład groomerski, co osłabi twoją pozycję. W centrum miasta praktycznie nie ma problemu z wybraniem zakładu, a potencjalnemu klientowi nie zajmuje dużo czasu dotarcie tam i zostawienie pupila.</p>
<p style="text-align: justify;">Inaczej sprawa się przedstawia, jeśli mieszkasz na peryferiach. Ja działałam na totalnym wygwizdowie. I znów &#8211; z jednej strony moja oferta była atrakcyjna dla klientów, bo jak jeden z drugim wspomnieli, ile czasu zajmowało im dotarcie do salonu w centrum, przeczekanie, aż pies się ostrzyże, i powrót, to trzasnęli oberasa, kiedy się dowiedzieli, że nie muszą się ruszać z domu. Z drugiej strony większość moich klientów zamieszkiwała podmiejskie wsie. PKS-em tam nie dojedziesz, na piechotę tym bardziej. Samochód jest tu niezbędny, a samochód oznacza koszty.</p>
<p style="text-align: justify;">Żeby wyjść na swoje, do ceny usługi musisz doliczyć spaloną benzynę. Musisz wiedzieć, ile jej zużyjesz na dotarcie tam i z powrotem. To jest na początku ciężkie do oszacowania, a pamiętaj, że klienci przyzwyczajają się do raz zaproponowanych cen i niechętnie witają podwyżki. Możesz na przykład doliczyć 10 zł do ceny za strzyżenie. Ale wtedy nie jesteś konkurencyjny wobec ofert salonu.</p>
<h4 style="text-align: justify;">Klient nasz wymagający pan</h4>
<p style="text-align: justify;">Trzeba powiedzieć sobie jasno: większość klientów, która teraz zwraca się do ciebie, co najmniej raz była w salonie. Prawie wszyscy (statystycznie rzecz biorąc) zostawiali tam psa i wracali po odbiór za mniej więcej dwie godziny (często krócej). Nie mają więc pojęcia, jak wygląda proces strzyżenia, ile wysiłku i czasu na to potrzeba oraz nie są świadomi faktu, że pies w domu zachowuje się zupełnie inaczej. Innymi słowy palma mu odbija, bo jest na swoim terenie. Statystyczny klient spodziewa się więc, że strzyżenie będzie trwało 15 minut, zapłaci za nie 20 zł, a otrzyma fryzurę wystawową. Oczywista oczywistość, że to bzdura na kółkach. Nastaw się więc na wygórowane oczekiwania, który &#8211; bądźmy szczerzy &#8211; nie zawsze sprostasz.</p>
<p style="text-align: justify;">Rzecz w tym, że strzyżenie w domu a strzyżenie w salonie to dwa zupełnie inne procesy. Na swoim terenie pies z reguły (są chlubne wyjątki) zachowuje się o wiele gorzej, co sprawia, że &#8222;opędzlowanie&#8221; go trwa o wiele dłużej. Strzyżesz w przedpokoju, w łazience, w pralni, w piwnicy, w garażu, na ogrodzie i wszędzie tam najczęściej masz kiepskie, zupełnie niewystarczające światło. To sprawia, że strzyżesz mniej precyzyjnie, a wszelkie niedociągnięcia klient zauważy przy świetle dziennym. Nie traktuj więc danego klienta jako stałego, tylko dlatego, że powie ci &#8222;do zobaczenia za dwa miesiące&#8221;. Najczęściej jest tak, że chciał cię po prostu przetestować, a summa summarum i tak wybierze salon. Mniej zachodu.</p>
<h4 style="text-align: justify;">Okoliczności przyrody</h4>
<p style="text-align: justify;">I o tym zachodzie teraz. Strzyżesz w domu klienta, więc zajmujesz ludziom przestrzeń życiową. W większości przypadków to dla nich krępujące, nawet jeśli okupujesz garaż. Ludzie są nieufni. Wpuszczają cię do domu i wiedzą, że oglądasz ich mieszkanie. Nie daj Bóg coś im zginie po twojej wizycie. Koniec. Choćbyś miał sumienie bielsze niż pościel wyprana w proszku reklamowanym przez niezmordowanego Hajzera, podejrzenie padnie na ciebie.</p>
<p style="text-align: justify;">Klient dopiero, kiedy uczestniczy w strzyżeniu, widzi, ile sierści spada ze zwierza i ile sprzątania go czeka (właściciela nie psa, oczywiście). Nie jest z tego zadowolony. Najczęściej masz więc mało miejsca, kiepskie światło, wiercącego się psa i właściciela, który co dziesięć minut pyta, czy już, ewentualnie cały czas stoi ci nad głową i upiera się trzymać zwierzę (&#8222;on przy mnie czuje się bezpieczniej&#8221;).</p>
<p style="text-align: justify;">Brutalna prawda jest taka, że większość klientów zamawiających usługę do domu po raz drugi do ciebie nie wróci. Owszem, są i recydywiści <img src='http://zadbanypupil.pl/wp-includes/images/smilies/icon_smile.gif' alt=':)' class='wp-smiley' />  Sama miałam psy, które strzygłam sześć czy siedem razy, ale większość przetestuje cię, a i tak następnym razem pojedzie do salonu. Właśnie ze względu na mniej precyzyjne strzyżenie, blokowanie miejsca i multum sprzątania. Klient spodziewa się, że otrzyma jakość usługi taką samą jak w salonie. I nie obchodzi go, że to najczęściej niemożliwe. Trudno mu się dziwić.</p>
<h4 style="text-align: justify;">Przerób</h4>
<p style="text-align: justify;">Salon, w którym strzyżeniem zajmuje się jedna osoba (najczęściej ma drugą do pomocy) dziennie obsłuży średnio cztery psy. Oczywiście wszystko zależy od tego, jakie to czworonogi, bo czym innym jest york a czym innym czarny terier rosyjski. Jeśli umówione są same yorki i to na dodatek w miarę zadbane, to pięć a nawet sześć psów dziennie dałoby się ostrzyc (opcja bez kąpania). <strong>Ty najczęściej obsłużysz dwa, góra trzy</strong>. Dlaczego? Po pierwsze dlatego, że strzyżenie w domu klienta trwa dłużej i musisz liczyć co najmniej 2 godziny na usługę. Po drugie rozstawiasz i pakujesz sprzęt, a to też zabiera około 20 minut. Po trzecie musisz dojechać. Zdarzało mi się, że między jednym a drugim klientem miałam przerwę 1,5 godziny i zdążałam na styk! Wszystko przez wielkomiejskie korki. Mniej klientów to mniejszy zarobek dziennie. Minus koszty paliwa.</p>
<p style="text-align: justify;">Mówię zupełnie poważnie: bardzo ciężko jest utrzymać się ze strzyżenia z dojazdem do klienta. Ta opcja sprawdzi się jako dochód dodatkowy, ale jako główny odpada. Dochód dodatkowy oznacza konieczność pogodzenia terminów z pracą główną, a to powoduje, że nie jesteś tak dyspozycyjny, jakbyś mógł.</p>
<h4 style="text-align: justify;">Zużycie sprzętu</h4>
<p style="text-align: justify;">Przy dojeździe do klienta musisz częściej wymieniać sprzęt. Dlaczego? Dlatego, że pewnych opcji dostępnych w salonie nie wykonasz, czyli między innymi nie wykąpiesz psa. Psa kąpie właściciel i najczęściej robi to nieprawidłowo i/lub niedokładnie, zwłaszcza jeśli zwierzę jest skołtunione. Strzyżesz więc niedoprane zwierzę, a czasem piach aż tryska na boki. To sprawia, że ostrza i nożyczki tępią się znacznie szybciej. Weź to pod uwagę.</p>
<h4 style="text-align: justify;">Jeśli mimo wszystko zamierzasz dojeżdżać&#8230;</h4>
<p style="text-align: justify;">Jeśli to, co napisałam, nie zniechęciło cię do tej pory i zamierzasz świadczyć usługi w domu klienta, to na koniec kilka wskazówek, które powinny ułatwić ci żywot człowieka poczciwego.</p>
<ol>
<li style="text-align: justify;">Nie bierz zleceń z drugiego końca miasta. Po pierwsze nie opłaca się to kompletnie (czas, dojazd, paliwo), po drugie klient i tak cię nie poleci, a jeśli nawet to zrobi, to będą to jego sąsiedzi, więc to cię nie urządza. Wyznacz sobie rewir, gdzie będziesz grasował (najlepiej najbliższy twojemu miejscu zamieszkania).</li>
<li style="text-align: justify;">Jeśli masz więcej niż jednego klienta dziennie, grupuj ich tak, żeby dojazd do nich zabierał ci jak najmniej czasu.</li>
<li style="text-align: justify;">Staraj się jak najwięcej dowiedzieć o psie przed wyjazdem. Unikniesz sytuacji, jakie ja miałam, że jedziesz gdzieś 15 km, przyjeżdżasz, a pies niewykąpany. Strata czasu i pieniędzy. Wypytaj o to, kiedy ostatnio był strzyżony i w jakim stanie ma sierść.</li>
<li style="text-align: justify;">Na pojedynczego psa zarezerwuj sobie dwie godziny obsługi. Do tego dolicz czas na rozłożenie i złożenie sprzętu oraz dojazd do następnego klienta. Nigdy nie umawiaj klientów w odstępach dwugodzinnych (np. na 14 i na 16). Zostaw między jednym i drugim co najmniej 2 h 30 min. Klient nie znosi, kiedy się spóźniasz, pamiętaj.</li>
<li style="text-align: justify;">Koniecznie kup przenośny stół groomerski i wysięgnik (no i smycze mocujące, rzecz jasna). U klienta nie będziesz miał gdzie psa postawić, wierz mi. A nawet jeśli będzie taka możliwość, to musisz zwierzę ustabilizować, bo będzie się wiercić niemożebnie. Odradzam strzyżenie na ziemi na folii. Po pierwsze jakość żadna, po drugie klientów to razi. Od nich samych słyszałam takie opinie o moich poprzednikach.</li>
<li style="text-align: justify;">Optymalnie przygotuj wyposażenie torby groomerskiej. Musisz mieć w niej wszystkie niezbędne rzeczy, bo w razie czego nie masz co liczyć na to, że klient w domu będzie miał to, czego ci brakuje.</li>
<li style="text-align: justify;">Nie wykonuj zlecenia, jeśli pies jest w takim stanie, że według twojej oceny obsługa zajmie więcej czasu, niż na to zarezerwowałeś. Nic tak nie zraża klienta jak strzyżenie po łebkach. Lepiej stracić czas na dojazd i odjechać z niczym, niż wściekać się i stawać na rzęsach, żeby zdążyć, spóźniać się do następnej osoby, a klient i tak do ciebie nie wróci.</li>
<li style="text-align: justify;">Jeśli już zacząłeś i zorientowałeś się, że się nie wyrobisz, doszlifuj pysk. Człowiek zawsze najpierw patrzy na pysk. Zrobione byle jak łapy jeszcze ci właściciel wybaczy, niedokończony pysk nigdy.</li>
<li style="text-align: justify;">Do ceny strzyżenia zawsze dolicz cenę dojazdu. Nie stosuj dumpingowych cen. One nie wzbudzają zaufania. Ludzie myślą, że tanio znaczy kiepsko.</li>
</ol>
<div style="text-align: justify;">No i tyle. Na wypadek gdyby to umknęło w powodzi słów, podkreślam, że celem tej notki było wykazanie, że dojazd do klienta to pomyłka. Pomyłka, którą boleśnie przerobiłam na sobie. Jeśli chcesz się naprawdę profesjonalnie zająć strzyżeniem psów, wyjście jest tylko jedno &#8211; własny salon, ewentualnie miejsce u siebie w domu, które wydzielisz sobie jako pracownię i profesjonalnie wyposażysz. Howgh.</div>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://zadbanypupil.pl/2012/02/03/czy-dojazd-do-klienta-w-ogole-sie-oplaca/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>1</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Co daje trymowanie?</title>
		<link>http://zadbanypupil.pl/2012/02/01/co-daje-trymowanie/</link>
		<comments>http://zadbanypupil.pl/2012/02/01/co-daje-trymowanie/#comments</comments>
		<pubDate>Wed, 01 Feb 2012 09:05:14 +0000</pubDate>
		<dc:creator>kruszyzna</dc:creator>
				<category><![CDATA[Grzebieniologia stosowana]]></category>
		<category><![CDATA[mały pies]]></category>
		<category><![CDATA[pielęgnacja]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://zadbanypupil.pl/?p=557</guid>
		<description><![CDATA[- Pani ma sznaucera &#8211; mówię. &#8211; Przydałoby się go od czasu do czasu wytrymować. - Jezus Maria, ale tak na żywca?! No na trupa to raczej nie. Dialog, który jakiś czas temu stał się moim udziałem obrazuje typowy pogląd na trymowanie, jaki funkcjonuje w społeczeństwie. W skrócie: kto trymuje, ten pastwi się nad własnym [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<blockquote><p>- Pani ma sznaucera &#8211; mówię. &#8211; Przydałoby się go od czasu do czasu wytrymować.</p>
<p>- Jezus Maria, ale tak na żywca?!</p></blockquote>
<p style="text-align: justify;">No na trupa to raczej nie. Dialog, który jakiś czas temu stał się moim udziałem obrazuje typowy pogląd na<strong> trymowanie</strong>, jaki funkcjonuje w społeczeństwie. W skrócie: kto trymuje, ten pastwi się nad własnym psem i skazuje go na nieprawdopodobne cierpienia. Jakby strzyżenie nie wystarczyło. Ano nie wystarczy. To znaczy nie zawsze wystarczy. Są rasy, dla których trymowanie to, jakby to rzec, konieczność. Od czasu do czasu trzeba im włoski wyskubać.</p>
<p style="text-align: justify;">No i teraz odczarujmy to skubanie. Przede wszystkim <strong>prawidłowo wykonane trymowanie nie boli</strong>. Jeśli posługujemy się na dodatek trymerem grabkowym, pies odbiera zabieg jako pewną wyżej zaawansowaną formę czesania (nie da się wszystkiego zrobić samymi grabkami, ale grzbiet i boki z powodzeniem możemy obsłużyć). Sam zabieg jest upierdliwy dla groomera, trwa dłużej niż strzyżenie i powinien być w związku z tym wyceniany drożej. Psu skubiemy włos, ale usuwamy przede wszystkim włos martwy! Pewne rasy szorstkowłose (np. sznaucery, część terierów) nie zrzucają sierści. Nie linieją. Właściciele goldenów gdzie stąpną, tam napotykają biszkoptowe posłanie, właściciele sznaucerów znajdują co najwyżej coś w rodzaju kłębków sierści. Jeśli kłębki są, to znaczy, że psu należy się trymowanie jak codzienna micha.</p>
<p style="text-align: justify;">Usuwany jest podszerstek i włos okrywowy. Głównie podszerstek, ponieważ pies się go samodzielnie nie pozbędzie. W przyrodzie to zupełnie normalne, że jeden włos zastępowany jest przez inny. Rasy psów stworzyliśmy jednak my, ludzie, a nie dobór naturalny. Czasem więc trzeba jednemu i drugiemu pomóc.</p>
<p style="text-align: justify;"><strong>Co nam daje trymowanie?</strong> Przede wszystkim umożliwia wzrost zdrowego włosa na miejsce obumarłego. Skóra psia lepiej oddycha. Włos staje się twardy i sztywny (i taki powinien być u ras szorstkowłosych). Odzyskuje kolor (szczególnie jest to widoczne przy foksterierach).</p>
<p style="text-align: center;"><a href="http://zadbanypupil.pl/wp-content/uploads/2011/06/sznaucer_mini.jpg"><img class="aligncenter size-full wp-image-127" title="sznaucer_mini" src="http://zadbanypupil.pl/wp-content/uploads/2011/06/sznaucer_mini.jpg" alt="" width="450" height="353" /></a><em>Przykład pięknie wytrymowanego sznaucera miniatury. Fryzura wystawowa. Nie moje dzieło niestety.</em></p>
<p style="text-align: justify;">W <em>&#8222;Sztosie&#8221;</em> było, że pić to trzeba umić i tu jest podobnie. Trymować to trzeba umić. Ale żeby się naumić, trzeba spróbować. Najlepiej nauczyć się tego podczas kursu, ale z kursami to różnie bywa i jeśli się trafi na podobny do mojego, to okaże się, że nauczyć się musisz po prostu na klientach. To nie jest proste i nie da się po jednym psie stwierdzić, że już sobie człowiek z tym radzi.</p>
<p style="text-align: justify;">Odsłaniam podbrzusze &#8211; ja sobie radziłam średnio. Właściwie nie byłam zadowolona z żadnego trymowania, którego się podjęłam. Potrzebne by mi było tak jeszcze z 10 psów, żeby się poczuć w miarę pewnie. Trymowanie jest &#8211; śmiem twierdzić &#8211; traktowane na kursach po macoszemu. Gro narodu chce po prostu ostrzyc. Rzadko który klient jest w ogóle świadomy, jakie wymagania ma rasa, którą wziął pod dach. Większość właścicieli sznaucerów o trymowaniu nie słyszała nic. Dlatego kursy uczą przede wszystkim strzyżenia.</p>
<p style="text-align: justify;">Co, jeśli się psa nie trymuje? Jakiejś gigantycznej tragedii nie ma. Zwierzę żyje sobie nadal, a ty znajdujesz po kątach kłębki sierści. Włos jednak z szorstkiego robi się mięciutki i lokowany. Oraz matowieje, co jest widocznie zwłaszcza u egzemplarzy ciemnowłosych. Westy strzyżone a nie trymowane tracą nieskazitelną biel sierści i sterują w stronę odcienia biszkoptowego.</p>
<p style="text-align: justify;">Zachęcam więc do tego, żeby się trymowaniem zainteresować bliżej. I jako potencjalny klient salonu (tudzież groomera wyjazdowego), i jako groomer. W przypadku groomera wiąże się to dodatkowo do zainwestowania kasy w przynajmniej 5 trymerów (inaczej nożyków trymerskich). Przynajmniej dwa grabkowe o różnym rozstawie ząbków (znakomicie skracają pracę przy grzbiecie i bokach), trymer do uszu i głowy i trymery &#8222;zwykłe&#8221; do skubania tego, czego grabkowy nie zbierze. Jakby się uprzeć 400 zł jak nic. Czy to się zwróci? Gwarancji nie ma, ale profesjonalny groomer musi być przygotowany na każdą ewentualność. Taka karma.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://zadbanypupil.pl/2012/02/01/co-daje-trymowanie/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Ostrza zwykłe, ostrza degażowe</title>
		<link>http://zadbanypupil.pl/2012/01/17/ostrza-zwykle-ostrza-degazowe/</link>
		<comments>http://zadbanypupil.pl/2012/01/17/ostrza-zwykle-ostrza-degazowe/#comments</comments>
		<pubDate>Tue, 17 Jan 2012 09:47:31 +0000</pubDate>
		<dc:creator>kruszyzna</dc:creator>
				<category><![CDATA[To i owo sprzętowo]]></category>
		<category><![CDATA[maszynka]]></category>
		<category><![CDATA[ostrze]]></category>
		<category><![CDATA[strzyżenie]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://zadbanypupil.pl/?p=549</guid>
		<description><![CDATA[Potrzeba matką wynalazków. Potrzeba jest, by tak rzec, spora. A spora dlatego, że sierść psów, z którymi często styka się groomer jest w stanie wskazującym na zużycie. Oczywiście są też zadbane i wyczesane, ale to raczej mniejszość. Większość jest w mniejszym lub większym stopniu zaniedbana. Czasem do tego stopnia, że opcja pielęgnacyjna w stylu &#8222;golono, [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p style="text-align: justify;">Potrzeba matką wynalazków. Potrzeba jest, by tak rzec, spora. A spora dlatego, że sierść psów, z którymi często styka się groomer jest w stanie wskazującym na zużycie. Oczywiście są też zadbane i wyczesane, ale to raczej mniejszość. Większość jest w mniejszym lub większym stopniu zaniedbana. Czasem do tego stopnia, że opcja pielęgnacyjna w stylu &#8222;golono, strzyżono&#8221; z naciskiem na to pierwsze zdarza się częściej niżbyśmy sobie tego życzyli.</p>
<p style="text-align: justify;">Do potrzeby wróćmy. Wiemy, jak potrafi się nagrzać maszynka przedzierająca się przez kołtuny. Nie wiemy? Strasznie potrafi. Można ją po prostu spalić przy odrobinie szczęścia. Nie mówiąc już o tym, jak pięknie tępią się ostrza. Byłam zszokowana tempem wymiany ceramicznych prowadnic w moich ostrzach, a każda taka prowadnica to koszt około 40 zł. Można je ostrzyć, owszem, wbrew pozorom ceramiczne też się da, ale koszt ostrzenia jest prawie taki sam jak koszt kupna funkiel nówki nieśmiganej.</p>
<p style="text-align: justify;">No dobra, krążymy wokół potrzeby, a nie możemy dojść do sedna. A sedno jest takie, że istnieją, proszę ja was, <strong>ostrza degażowe</strong>. To takie ostrza, które ułatwiają przebijanie się przez skołtunioną sierść.</p>
<p style="text-align: justify;">Tu dygresyjka &#8211; sfilcowana i skołtuniona sierść nigdy nie będzie odpowiednio doprana (jeśli psa pierze właściciel we własnym zakresie). Zawsze jest tam mnóstwo piasku i pyłu po prostu dlatego, że woda tam nie dojdzie. Że jest to zabójcze dla naszego sprzętu, wspominać nie muszę.</p>
<p style="text-align: justify;">I teraz do tych ostrzy degażowych wróćmy. Wyglądają one tak:</p>
<p style="text-align: center;"><a href="http://zadbanypupil.pl/wp-content/uploads/2012/01/degazowe.jpg"><img class="aligncenter size-full wp-image-551" title="degazowe" src="http://zadbanypupil.pl/wp-content/uploads/2012/01/degazowe.jpg" alt="" width="225" height="225" /></a><em>Zdjęcie z groomer.com.pl</em></p>
<p style="text-align: justify;">Zwróćcie uwagę na oznaczenie. Ostrza degażowe mają samą cyferkę. Ostrza zwykłe oprócz tego litery FC. Zwróćcie uwagę na układ ząbków. Zwykłe ostrze wygląda tak:</p>
<p style="text-align: justify;"><a href="http://zadbanypupil.pl/wp-content/uploads/2012/01/degazowe2.jpg"><img class="aligncenter size-full wp-image-552" title="degazowe2" src="http://zadbanypupil.pl/wp-content/uploads/2012/01/degazowe2.jpg" alt="" width="225" height="225" /></a></p>
<p style="text-align: center;"><em>Zdjęcie z groomer.com.pl</em></p>
<p style="text-align: justify;">Wszystkie ząbki &#8211; w przeciwieństwie do ostrza degażowego &#8211; są równe. Co to daje? Co nie daje właściwie. Ostrzem zwykłym gorzej niż ostrzem degażowym będziemy przebijać się przez kołtuny. Ostrze degażowe jest więc w stanie skrócić nam czas pracy, a co za tym idzie przyczynić się do zwiększenia zysków (krótszy czas pracy = lepiej wyceniana roboczogodzina = więcej psów, które możemy obsłużyć w ciągu dnia). Nie mówiąc już o oszczędności sprzętu.</p>
<p style="text-align: justify;"><strong>Ostrza degażowe</strong> dostaniemy w następujących długościach: <strong>4 (9,5 mm), 5 (6,3 mm), 7 (3,5 mm), 3 i 3/4 (13 mm)</strong>. To chyba wszystko. I wystarczy. Pamiętać trzeba o jednym. Po ścięciu sierści ostrzem degażowym trzeba ją poprawić ostrzem zwykłym, żeby było równo. Nie mniej jednak czas roboty i tak nam się skróci.</p>
<p style="text-align: justify;"><strong>Ostrza degażowe</strong> powinny być na wyposażeniu każdego groomera. Sama do nich wzdycham, bo&#8230; ich nie posiadam. I z każdym kolejnym kudłaczem coraz bardziej żałuję, że nie mam ich na stanie. Warto się na nie szarpnąć, naprawdę. W Polsce ludzie o psy z reguły nie dbają. Sad but true.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://zadbanypupil.pl/2012/01/17/ostrza-zwykle-ostrza-degazowe/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Pies w samolocie &#8211; o czym pamiętać przed podróżą?</title>
		<link>http://zadbanypupil.pl/2012/01/12/pies-w-samolocie-o-czym-pamietac-przed-podroza/</link>
		<comments>http://zadbanypupil.pl/2012/01/12/pies-w-samolocie-o-czym-pamietac-przed-podroza/#comments</comments>
		<pubDate>Thu, 12 Jan 2012 11:46:26 +0000</pubDate>
		<dc:creator>kruszyzna</dc:creator>
				<category><![CDATA[Czworonożna klientela]]></category>
		<category><![CDATA[kot]]></category>
		<category><![CDATA[mały pies]]></category>
		<category><![CDATA[podróże]]></category>
		<category><![CDATA[york]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://zadbanypupil.pl/?p=541</guid>
		<description><![CDATA[Jedziemy na wycieczkę, bierzemy misia w teczkę, a misio fiku-miku&#8230; i tak dalej. Wiadomo, co zrobił misio. Misio, najoględniej mówiąc, miał mało komfortowe warunki przewozu, nic więc dziwnego, że zrobił to, co zrobił. No i teraz wyobraźmy sobie, że zamiast misia jedzie piesek lub kot i właściwie to nie jedzie nawet, a leci. Konkretnie samolotem [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p style="text-align: justify;">Jedziemy na wycieczkę, bierzemy misia w teczkę, a misio fiku-miku&#8230; i tak dalej. Wiadomo, co zrobił misio. Misio, najoględniej mówiąc, miał mało komfortowe warunki przewozu, nic więc dziwnego, że zrobił to, co zrobił. No i teraz wyobraźmy sobie, że zamiast misia jedzie piesek lub kot i właściwie to nie jedzie nawet, a leci. Konkretnie<strong> samolotem</strong> leci. O ile jeszcze podróż samochodem może być dla zwierzęcia frajdą (mój pies to uwielbia!), o tyle samolot może być przyczyną nie lada traumy. Już to ze względu na przeciążenia i hałas, już to z uwagi na fakt, że pies czy kot podróżuje inaczej niż zwykle (jako bagaż) i jest odseparowany od właściciela.</p>
<p style="text-align: center;"><a href="http://zadbanypupil.pl/wp-content/uploads/2012/01/samolot.jpg"><img class="aligncenter size-full wp-image-543" title="samolot" src="http://zadbanypupil.pl/wp-content/uploads/2012/01/samolot.jpg" alt="" width="489" height="324" /></a><em>Zdjęcie z biletylotnicze.halk.pl</em></p>
<p style="text-align: justify;"><strong>W jaki sposób pies podróżuje samolotem? </strong>Pies najczęściej leci jako bagaż. Zarówno w LOT-cie, jak i w tanich liniach lotniczych obowiązują te same zasady. W kabinie pasażerskiej przebywać mogą tylko osobniki, których waga razem z klatką, w której muszą się znajdować, nie przekracza 8 kg. Sprowadza się to do tego, że yorkom i innym małym pieskom się upiecze (pies do wagi mniej więcej 5 kg), reszta leci w luku bagażowym. Wyjątkiem jest pies, który jest przewodnikiem osoby niewidomej. Wówczas leci obok pana, nawet jakby ważył okrągłą stówkę <img src='http://zadbanypupil.pl/wp-includes/images/smilies/icon_smile.gif' alt=':)' class='wp-smiley' /> </p>
<p style="text-align: justify;">Pies przed podróżą samolotem musi być zaszczepiony przeciw wściekliźnie, odrobaczony i przebadany. Dodatkowo niektóre kraje (Anglia, Irlandia, Francja, Szwecja i Malta) wymagają przeprowadzonych badań na poziom przeciwciał. Badania te trzeba zrobić jakiś czas wcześniej, odpada więc koncepcja psiego last minute (&#8222;dobra, jednak bierzemy Ziutka&#8221;).</p>
<p style="text-align: justify;">Pies musi mieć swój paszport i to też załatwia się znacznie wcześniej. W paszporcie muszą znaleźć się wszystkie informacje dotyczące szczepień. Musi mieć wszczepiony chip (pies nie paszport, oczywiście) lub czytelny tatuaż w uchu (to pomoże w odtransportowaniu delikwenta do odpowiedniego miejsca, gdyby się zagubił).</p>
<p style="text-align: justify;"><strong>W czym przewozić psa w samolocie?</strong> W specjalnej klatce-transporterze. O, na przykład w takiej:</p>
<p style="text-align: center;"><a href="http://zadbanypupil.pl/wp-content/uploads/2012/01/transporter.jpg"><img class="aligncenter size-full wp-image-545" title="transporter" src="http://zadbanypupil.pl/wp-content/uploads/2012/01/transporter.jpg" alt="" width="520" height="520" /></a><em>Zdjęcie z fionka.pl</em></p>
<p style="text-align: justify;">Klatki takie można kupić w dobrze zaopatrzonych sklepach zoologicznych. W transporterze pies powinien mieć posłanie i najlepiej jakiś swój ulubiony gadżet. Transporter powinno się kupić jakiś czas przed podróżą, żeby zwierzę mogło do niego przywyknąć. Wsadzenie czworonoga do pudła, którego na oczy nigdy nie widział, może być dla niego dodatkowym stresem, a na brak tychże i tak nie będzie narzekał. Transporter ma być na tyle duży, żeby pies mógł w nim normalnie stanąć i położyć się.</p>
<p style="text-align: justify;">Za psa płacimy jak za bagaż. Jeśli więc mamy limit np. 20 kg na osobę, to zabranie psa może spowodować, że ten limit przekroczymy, poniesiemy więc dodatkowe opłaty. Do tego trzeba doliczyć kasę wydaną na sam transporter, który dla średniej wielkości zwierza potrafi kosztować 800 zł. Pytanie czy nie taniej wyszłoby umieszczenie psa w hotelu dla zwierząt na czas naszego wyjazdu.</p>
<p style="text-align: justify;">Wszystko to sprawia, że podróż samolotem z psem czy kotem (rym-cym-cym) staje się problematyczna i decydują się na nią ci, którzy naprawdę innego wyjścia nie mają. Planować wyjazd zwierzęcia należy zacząć na długo przed podróżą, wcześniej niż sami zaczniemy załatwiać swoje formalności. Obym nigdy nie musiała transportować w ten sposób mojego pupila. Kudłacz jest niezwykle płochliwy, podejrzewam, że wpadłby w panikę. Przed samą podróżą musiałabym mu pewnie zaordynować silne środki uspokajające. No ale jeśli trzeba by było&#8230;</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://zadbanypupil.pl/2012/01/12/pies-w-samolocie-o-czym-pamietac-przed-podroza/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Pies dla alergika</title>
		<link>http://zadbanypupil.pl/2012/01/08/pies-dla-alergika/</link>
		<comments>http://zadbanypupil.pl/2012/01/08/pies-dla-alergika/#comments</comments>
		<pubDate>Sun, 08 Jan 2012 04:00:14 +0000</pubDate>
		<dc:creator>kruszyzna</dc:creator>
				<category><![CDATA[Czworonożna klientela]]></category>
		<category><![CDATA[mały pies]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://zadbanypupil.pl/?p=520</guid>
		<description><![CDATA[Alergicy mają pod górę a ich rodzice jeszcze bardziej. I sporo się ci rodzice muszą nakombinować, żeby ogarnąć rzeczywistość. Starają się bidoty, starają, a i tak w pewnym momencie nadchodzi ta wiekopomna chwila, kiedy junior oznajmia, że chciałby zwierzątko. Przy czym pojęcie zwierzątka jest ściśle zawężone do ssaka czworonożnego, merdającego i wydającego szczekający odgłos paszczowy. [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p style="text-align: justify;">Alergicy mają pod górę a ich rodzice jeszcze bardziej. I sporo się ci rodzice muszą nakombinować, żeby ogarnąć rzeczywistość. Starają się bidoty, starają, a i tak w pewnym momencie nadchodzi ta wiekopomna chwila, kiedy junior oznajmia, że chciałby zwierzątko. Przy czym pojęcie zwierzątka jest ściśle zawężone do ssaka czworonożnego, merdającego i wydającego szczekający odgłos paszczowy. W ten sposób zupełnie nieosierściony wąż tudzież spokojne i nieinwazyjne patyczaki nie wchodzą w grę. Niestety. Junior więc koniecznie chce mieć pieska, bo Bartuś ma pieska i Helenka ma pieska, a Anka ma nawet dwa, o! I jak to możliwe, że on jeszcze nie ma, skoro pół przedszkola ma. Żeby to pół! Całe przedszkole ma, cholera, nawet przedszkolanki mają i sieją złowrogi ferment, psia mać. Junior jest alergikiem. Co więc biedny rodzic ma zrobić? Jeśli odmówi, wyjdzie na spróchniałego wapniaka o uczuciowości bliskiej żelbetonowi. Jeśli ulegnie, życie zmieni się odczuleniowy koszmar. Pat? Może niekoniecznie.</p>
<p style="text-align: justify;">Jest rasa (może nawet dwie), która może być trzymana w domu, nawet jeśli właściciel pupila ma alergię na sierść. Co to za pies? Grzywacz chiński. I york. Yorka odstawmy na razie na bocznicę, ponieważ jego niealergiczność bywa dyskusyjna, ale grzywacz chiński to absolutna rewelacja. Istnieją dwie odmiany tej rasy. Odmiana bezwłosa:</p>
<p style="text-align: center;"><a href="http://zadbanypupil.pl/wp-content/uploads/2012/01/grzywacz_bezwlosy.jpg"><img class="aligncenter size-full wp-image-522" title="grzywacz_bezwlosy" src="http://zadbanypupil.pl/wp-content/uploads/2012/01/grzywacz_bezwlosy.jpg" alt="" width="500" height="334" /></a><em>Zdjęcie: Hodowla Rosa Thea Katarzyna Zienkiewicz <a href="http://www.rosathea.com/" target="_blank">http://www.rosathea.com</a></em></p>
<p style="text-align: justify;">Oraz odmiana owłosiona, długowłosa ściślej rzecz ujmując, czyli powder puff.</p>
<p style="text-align: justify;"><a href="http://zadbanypupil.pl/wp-content/uploads/2012/01/grzywacz_powder_puff.jpg"><img class="aligncenter size-full wp-image-523" title="grzywacz_powder_puff" src="http://zadbanypupil.pl/wp-content/uploads/2012/01/grzywacz_powder_puff.jpg" alt="" width="454" height="420" /></a></p>
<p style="text-align: justify;">Grzywacz chiński to fantastyczna rasa, ostatnio staję się jej fanką. Ma w sierści coś takiego (co nie daje spać kolegom&#8230;), że może być trzymana w domu przez osoby z alergią na sierść. Sierść grzywacza chińskiego nie alergizuje. Odmiana bezwłosa, jak widać, całkiem łysa nie jest. Skromne ilości sierści utrzymuje się na ogonie, łapach, na karku i głowie. Zdarza się, że pojedyncze kępki włosków porastają grzbiet, ale wtedy goli się je do zera.</p>
<p style="text-align: justify;">Odmiana powder puff to regularny długowłosy pies. Sierść potrafi być do ziemi. Wygląda&#8230; jak pies i nie potrzebuje na zimę obowiązkowego dla wersji bezwłosej ubranka (przynajmniej w naszym klimacie), ale coś za coś. Odmiana powder puff wymaga wzmożonej pielęgnacji. Mówiąc krótko i prosto psa trzeba CZESAĆ. I to często. Im dłuższa sierść, tym dokładniej. I trzeba się porządnie do tego przyłożyć, inaczej z psa zrobi się coś, co klasyk określiłby mianem jesieni średniowiecza. Tragedia. Piszę tak, poniewaz jestem na świeżo po bliskich spotkaniach trzeciego stopnia z zaniedbaną odmianą powder puff. Jeszcze nigdy nie rozczesywałam i nie przebijałam się przez takie filce, a już trochę zwierzów przez moje łapska przeszło. Musiałam z delikwenta zrobić niemalże odmianę bezwłosą. Nie było wyjścia.</p>
<p style="text-align: justify;">W każdym razie grzywacza jest psem bardzo towarzyskim, rodzinnym, lubiącym zabawę, niezbyt dominującym, spokojnym, niedużym (waga do 5 kg) i bardzo wdzięcznym pod każdym względem. Na kłopoty Bednarski, na alergika grzywacz chiński.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://zadbanypupil.pl/2012/01/08/pies-dla-alergika/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Jak czyścić i konserwować ostrza?</title>
		<link>http://zadbanypupil.pl/2012/01/06/jak-czyscic-i-konserwowac-ostrza/</link>
		<comments>http://zadbanypupil.pl/2012/01/06/jak-czyscic-i-konserwowac-ostrza/#comments</comments>
		<pubDate>Thu, 05 Jan 2012 22:55:38 +0000</pubDate>
		<dc:creator>kruszyzna</dc:creator>
				<category><![CDATA[Grzebieniologia stosowana]]></category>
		<category><![CDATA[Andis]]></category>
		<category><![CDATA[ostrze]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://zadbanypupil.pl/?p=511</guid>
		<description><![CDATA[Tym, czym dla religii chrześcijańskiej jest dekalog, tym dla groomingu czyszczenie i konserwacja sprzętu. Absolutna podstawa. Jeśli to szwankuje, wszystko idzie w diabły. Ostrza tępią się w trymiga, maszynka zaciera. Jeśli nie chcesz wykosztowywać się na coraz to nowszy sprzęt, musisz szanować ten, co masz. Czyszczenie No dobra, pielęgnujemy, to już ustalone. Teraz czym i [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p style="text-align: justify;">Tym, czym dla religii chrześcijańskiej jest dekalog, tym dla groomingu czyszczenie i konserwacja sprzętu. Absolutna podstawa. Jeśli to szwankuje, wszystko idzie w diabły. Ostrza tępią się w trymiga, maszynka zaciera. Jeśli nie chcesz wykosztowywać się na coraz to nowszy sprzęt, musisz szanować ten, co masz.</p>
<h4 style="text-align: justify;">Czyszczenie</h4>
<p style="text-align: justify;">No dobra, pielęgnujemy, to już ustalone. Teraz czym i jak. Rzeczą, która okazuje się niezbędna przy konserwacji sprzętu, jest&#8230; <strong>szczoteczka do zębów</strong>. Zaprawdę powiadam wam, żaden<strong> pędzelek do czyszczenia ostrzy</strong> nie czyści lepiej, choćby był nie wiem jak firmowy. Przerabiałam już różne rozwiązania: pędzelek do farbek dziecięcych, specjalny pędzelek do czyszczenia i właśnie szczoteczka. Pędzelek do farbek, żeby działał, jak trzeba, musi być z twardego włosia. Miękkim nie zdziałamy nic. Niestety pędzelki owe żywot mają krótki i trzeba często je zmieniać. Pędzelek profesjonalny (ja mam Oster, był dodatkiem do maszynki) można sobie, ekhm, wsadzić. Łysieje nie wolniej niż pędzelek do farbek i jest zdecydowanie za miękki. Szczoteczka jest absolutnie bezkonkurencyjna, wierzcie mi. Żywotność ma najdłuższą i wychodzi najtaniej.</p>
<h4 style="text-align: justify;">Konserwacja</h4>
<p style="text-align: justify;">Wytrzepanie pędzelkiem mikrowłosków to nie wszystko. Nigdy nie usuniemy ich w stu procentach.  Trzeba użyć specyfiku, który zapewni ostrzu czystość i jednocześnie odpowiednio je dopieści. Na początku sięgnęłam po specyfik firmy Oster.</p>
<p style="text-align: justify;"><a href="http://zadbanypupil.pl/wp-content/uploads/2012/01/oster_blade_wash.jpg"><img class="aligncenter size-full wp-image-512" title="oster_blade_wash" src="http://zadbanypupil.pl/wp-content/uploads/2012/01/oster_blade_wash.jpg" alt="" width="450" height="450" /></a></p>
<p style="text-align: center;"><em>Zdjęcie z groomer.com.pl</em></p>
<p style="text-align: justify;"><strong>Oster Blade Wash</strong> to płyn, którego  niewielką ilość wlewamy do miseczki, nakładamy ostrze na maszynkę i tę maszynkę na wolniejszym biegu zanurzamy w płynie. Pięknie wypłukują się wszystkie włosięta. Jednocześnie specyfik Oster dezynfekuje i w ogóle doprowadza ostrze do używalności. Fajne? Fajne, nawet bardzo. Wada jest jedna. Płynu jest co prawda prawie 1/2 litra, ale cholernie szybko się on kończy. A butelczyna kosztuje <strong>ponad 30 zł</strong>. Spokojnie schodzi cały w ciągu miesiąca. Na dłuższą metę katastrofa. Jeśli mamy dużo psów, musimy sprzęt czyścić znacznie częściej i dokładniej, wtedy Blade Wash zużywać będziemy jeszcze więcej. Kompletnie to nieekonomiczne.</p>
<p style="text-align: justify;">Czy drogie musi być od razu be (prostuję: Oster nie jest be, tylko &#8222;nie&#8221;, czyli nieekonomiczny)? Nie. Jest coś, na co warto się zrujnować. To <strong>Andis Blade Care Plus.</strong></p>
<p style="text-align: center;"><a href="http://zadbanypupil.pl/wp-content/uploads/2012/01/andis_blade_care.jpg"><img class="aligncenter size-full wp-image-513" title="andis_blade_care" src="http://zadbanypupil.pl/wp-content/uploads/2012/01/andis_blade_care.jpg" alt="" width="225" height="225" /></a><em>Zdjęcie z groomer.com.pl</em></p>
<p style="text-align: justify;">Och, to prawdziwy kombajn do zbierania czereśni. 7 w 1! Czyści, konserwuje, chłodzi, dezynfekuje i robi jeszcze milion innych rzeczy. Aż dziwne, że psa nie wyprowadza. Cena to prawie 50 zł, ale zapewniam was, że środek jest bardzo wydajny. Czyści tak naprawdę średnio, ale faktycznie chłodzi, lekko natłuszcza i dezynfekuje. Starcza na dłuuuuuuugo.</p>
<p style="text-align: justify;">Najtańszym i jednocześniej najlepszym rozwiązaniem jest jednak kąpiel ostrzy w&#8230; <strong>benzynie ekstrakcyjnej.</strong> Wystarczy zanurzyć i po chwili wyciągnąć. Cud miód i orzeszki. Benzyna kosztuje parę złotych. Dziś nie wyobrażam sobie bez niej funkcjonowania. Czyści wspaniale i stanowi prawdziwe błogosławieństwo dla portfela. Potem należy oczywiście ostrze nasmarować.</p>
<p style="text-align: justify;"><a href="http://zadbanypupil.pl/wp-content/uploads/2012/01/andis_clipper.jpg"><img class="aligncenter size-full wp-image-515" title="andis_clipper" src="http://zadbanypupil.pl/wp-content/uploads/2012/01/andis_clipper.jpg" alt="" width="450" height="450" /></a></p>
<p style="text-align: center;"><em>Zdjęcie z groomer.com.pl</em></p>
<p style="text-align: justify;">Andis Clipper Oil, oliwka do ostrzy. Nigdy niekończąca się oliwka. Mam od zarania dziejów. Dosłownie dwie krople na każde z ostrzy wystarczą. Miałam w zestawie z maszynką. Polecam.</p>
<h4 style="text-align: justify;"><strong>Jak często czyścić ostrza?</strong></h4>
<p style="text-align: justify;">Szczoteczką z kłaków &#8211; po każdym kliencie. Moczenie w benzynie lub czymś bardziej firmowym i droższym &#8211; w zależności od ilości klientów i stanu ich sierści. Ja zapodawałam kąpiel ostrzom raz na tydzień. Preparat Andis Blade Care Plus z racji możliwości dezynfekcyjnych służył mi za coś w rodzaju prymitywnego sterylizatora. Codziennie po skończonej pracy rozkładałam ręcznik papierowy, na to wykładałam ostrza, spryskiwałam i zostawiałam na 10 minut. Prawdziwego sterylizatora niestety nie dorobiłam się nigdy.</p>
<p style="text-align: justify;">Pamiętajmy, że czyszczenie ostrzy to również metoda uniknięcia przenoszenia chorób z psa na psa. Oj zdarza się to, zdarza.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://zadbanypupil.pl/2012/01/06/jak-czyscic-i-konserwowac-ostrza/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>1</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Nie wszyscy kochają Sylwester</title>
		<link>http://zadbanypupil.pl/2011/12/31/nie-wszyscy-kochaja-sylwester/</link>
		<comments>http://zadbanypupil.pl/2011/12/31/nie-wszyscy-kochaja-sylwester/#comments</comments>
		<pubDate>Sat, 31 Dec 2011 14:15:46 +0000</pubDate>
		<dc:creator>kruszyzna</dc:creator>
				<category><![CDATA[Czworonożna klientela]]></category>
		<category><![CDATA[mały pies]]></category>
		<category><![CDATA[Sylwester]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://zadbanypupil.pl/?p=507</guid>
		<description><![CDATA[Mój pies nienawidzi kąpieli. Kiedy takową wieszczy, a wieszczy bezbłędnie, omija łazienkę na kilometr. Podczas zwyczajowej ablucji musi być przywiązany smyczą do wanny, inaczej ucieka, gdzie pieprz rośnie. Do samej łazienki trzeba zaciągać go siłą. Kiedy jednak jest Sylwester, pies chowa się właśnie do łazienki i usiłuje zmieścić się za toaletą. Czujecie? Jak wielki stres [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p style="text-align: justify;">Mój pies nienawidzi kąpieli. Kiedy takową wieszczy, a wieszczy bezbłędnie, omija łazienkę na kilometr. Podczas zwyczajowej ablucji musi być przywiązany smyczą do wanny, inaczej ucieka, gdzie pieprz rośnie. Do samej łazienki trzeba zaciągać go siłą.</p>
<p style="text-align: justify;">Kiedy jednak jest <strong>Sylwester</strong>, pies chowa się właśnie do łazienki i usiłuje zmieścić się za toaletą. Czujecie? Jak wielki stres musi przeżywać zwierzę, żeby schowało się w najbardziej znienawidzonym miejscu na ziemi? Potężny, otóż to.</p>
<p style="text-align: justify;">Musimy być świadomi faktu, że psy słyszą w innym zakresie fal niż ludzie. Spotkaliście się zapewne ze specjalnymi <strong>gwizdkami dla czworonogów</strong>. Genialna sprawa, zwłaszcza dla tych, którzy nigdy nie nauczyli się gwizdać i którzy do tego nie lubią pod oknami sąsiadów wydzierać się &#8222;Paaaaaacik, Paaaaaaaacik&#8221;. <strong>Gwizdka psiego</strong> nie słychać wcale, a zwierzę przychodzi. Ono ten odgłos odbiera, człowiek już nie.</p>
<p style="text-align: justify;">Dokładnie ta sama zasada dotyczy fajerwerków i sztucznych ogni. Czego tu się bać? Niby niczego, ale z racji innych predyspozycji psy mogą odgłosy wystrzałów  odbierać jako wybitnie nieprzyjemne. Innymi słowy, <strong>psy odczuwają ogromny stres</strong>. Tak wielki, że trzeba poradzić sobie farmakologicznie.</p>
<p style="text-align: justify;">W Sylwestra mój pies już od południa ma problem, żeby wyjść z bramy. Trzeba siłą go wyciągnąć, żeby zrobił siusiu. Od mniej więcej 16.00 nie wyciągnie się go za żadne skarby świata. Trzyma, biedny, do samego rana. Około 19.00 dostaje tabletkę uspokajającą (dobraną przez weterynarza), bo inaczej chyba zszedłby na zawał.</p>
<p style="text-align: justify;">Dlatego, jeśli macie zwierzęta, to szczególnie o nich w Sylwestra pomyślcie. Nie strzelajcie petardami  w pobliżu psów i kotów. Ograniczcie świętowanie do samego wieczoru sylwestrowego. W Polsce panuje jakiś taki durny zwyczaj, że zaczyna się walić z początkiem grudnia, a kończy z początkiem lutego. Katastrofa. Nie dla wszystkich Sylwester jest zabawny, dla psów, kotów i innych czworonogów niekoniecznie.</p>
<p style="text-align: justify;">W nadchodzącym Nowym Roku życzę więc Waszym pupilom wielkiej michy zawsze pełnej po brzegi, ciepłego legowiska i długich spacerów <img src='http://zadbanypupil.pl/wp-includes/images/smilies/icon_smile.gif' alt=':)' class='wp-smiley' /> </p>
<p style="text-align: justify;"><a href="http://zadbanypupil.pl/wp-content/uploads/2011/12/sylwester.jpg"><img class="aligncenter size-full wp-image-508" title="sylwester" src="http://zadbanypupil.pl/wp-content/uploads/2011/12/sylwester.jpg" alt="" width="447" height="336" /></a></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://zadbanypupil.pl/2011/12/31/nie-wszyscy-kochaja-sylwester/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
	</channel>
</rss>

